Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Ta witryna wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Pliki cookies stosujemy w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Prywatności.

zaloguj się
Dostępność





 
Strona główna » Aktualności

Chojna-Duch: w 2008 r. nie było kwestii nieszczelności systemu VAT

08:05, 22.11.2018;   autor: msies;   źródło: PAP

W 2008 roku nie było kwestii nieszczelności całego systemu VAT, resort finansów patrzył na zmiany pod kątem wpływów do budżetu państwa lub ich braku - mówiła w środę przed komisją śledczą ds. VAT wiceminister finansów z rządu PO-PSL Elżbieta Chojna-Duch.


Podziel się:   Więcej

Chojna-Duch poinformowała, że nadzór nad departamentami podatkowymi w MF sprawowała tylko przez pół roku w 2008 r. W tym czasie nad zmianami w VAT pracowało jednocześnie Ministerstwo Finansów i sejmowa Komisja Przyjazne Państwo, czyli tzw. komisja Palikota. Między projektami były sprzeczności, które były omawiane także podczas spotkań w Kancelarii Premiera. Projekty komisji Palikota były korzystne dla przedsiębiorców, ale zdaniem resortu finansów - niekorzystne dla budżetu.

Przewodniczący komisji Marcin Horała (PiS) pytał m.in. o udział Renaty Hayder w pracach nad zmianami w ustawie o VAT, kiedy wiceministrem finansów była Chojna-Duch. Poseł wskazał, że Hayder była jednocześnie zatrudniona w Ernst & Young, a wcześniej w firmie Arthur Andersen. – Jaka była rola tegoż społecznego doradcy (...), na jakich prawach ona funkcjonowała w ministerstwie przy tych pracach? - pytał Horała.

– Można powiedzieć, że właściwie w podwójnej roli występowała, ponieważ była doradcą społecznym (...) pana ministra finansów, równocześnie partnerem zarządzającym w międzynarodowej firmie doradczej. Od początku uczestniczyła w pracach legislacyjnych w zakresie prawa podatkowego, czyli najpierw konsultowała z nami w resorcie poszczególne etapy projektu ustawy, artykuły konkretne, i uczestniczyła też w pracach w Kancelarii Premiera i czasami, o ile pamiętam, chodziła z nami na posiedzenia komisji sejmowych – odpowiedziała była wiceminister.

Dziesięć wątków śledztwa ws. VAT. Prof. Modzelewski i Jacek Rostowski pierwszymi świadkami
 
 
 
...
 
Renata Hayder była „takim superpracownikiem”

Chojna-Duch przyznała, zgadzając się z sugestią Horały, że Renata Hayder była „takim superpracownikiem”. Zaznaczyła, że nie wie jednak, jakie były tego podstawy prawne. „Być może jakieś wewnętrzne zarządzenia ministra finansów. Miała swój gabinet w Ministerstwie Finansów i czasami przychodziła też do mojego gabinetu. W zasadzie proponowała pewne rozwiązania sprzyjające przedsiębiorcom. Jedne były bardziej kosztowne, inne mniej kosztowne dla budżetu państwa” - tłumaczyła Chojna-Duch.

– Wówczas jeszcze, to był rok 2008, kwestia nieszczelności - jako taka - całego systemu się nie pojawiała. Myśmy patrzyli raczej pod kątem skutków budżetowych, wpływów do budżetu państwa, braku tych wpływów bądź ich zwiększenia - poinformowała.

– Ja już po mniej więcej jakiś dwóch miesiącach zorientowałam się, że każda z tych zmian niesie za sobą ubytek dochodów do budżetu - dodała. Mówiła, że na posiedzenia sejmowych komisji przychodzili jej byli studenci, doradcy podatkowi, z gotowymi projektami zmian aktów prawnych. Chojna-Duch mówiła, że pytani o to, dla kogo je pisali, wymieniali nazwy reprezentowanych przez nich firm.

– I wtedy zorientowałam się, że idzie to w złym kierunku, po prostu (...) możliwości rozszczelnienia tego systemu, chociaż jeszcze taka nazwa wtedy się nie pojawiała. Ale po kilku miesiącach nazwaliśmy to w resorcie tym „rozszczelnieniem”, „możliwością rozszczelnienia” - powiedziała. Zwróciła uwagę na te elementy projektów zmian ustawy o VAT, które były „zbyt korzystne dla przedsiębiorców”.
Chojna–Duch: problemy podatkowe były znane kierownictwu MF, ale nie było rozwiązań

Według Chojny-Duch ówczesny minister finansów Jacek Rostowski „nie wchodził w te sprawy”, ponieważ był wyczuwalny początek kryzysu finansowego. Zajmował się – jak zeznała – raczej stabilnością budżetu państwa, stabilnością finansów publicznych, również na szczeblach międzynarodowych. Świadek zaznaczyła, że w tym czasie Rostowski nie zajmował się też projektami ustaw czy udziałem w komisjach sejmowych, ale wiedział o tych proponowanych rozwiązaniach, bo kierował całym resortem.

Chojna-Duch powiedziała, że nie zgadzała się z takim rozwiązaniem, by kluczowe i rozstrzygające były propozycje i decyzje zapadające w Kancelarii Premiera czy w tzw. komisji Palikota, bo w konsekwencji musiałaby odpowiadać nie za swoje decyzje. Powiedziała, że ostateczne zwykle były propozycje popierane przez kancelarię, a decydował o nich ówczesny minister Sławomir Nowak.

B. wiceminister podała, że wówczas odbywały się nieformalne spotkania uzgodnieniowe, gdzie z jednej strony zasiadała strona resortowa, a z drugiej – posłowie tzw. komisji Palikota z doradcami, którzy prezentowali propozycje zmian w prawie. Zaznaczyła, że gdy doszła do wniosku, iż te propozycje mogą rozszczelniać system podatkowy, przestała przychodzić na takie spotkania. Zastąpiła ją inna urzędniczka.

Chojna–Duch oceniła, że takie przygotowywanie zmian legislacyjnych w tym okresie było nietypowe. Zaznaczyła, że departament legislacyjny w MF nie decydował o kierunkach zmian; dbał jedynie, by zaproponowane rozwiązania miały odpowiednią formę prawno–legislacyjną.

Pytana, czy ówczesny premier miał wiedzę o tych działaniach zaznaczyła, że nie pojawił się na żadnym z tych spotkań, ale prawdopodobnie za pośrednictwem ministra Nowaka, szefa swojego gabinetu politycznego, wiedział o tych ustaleniach. Pytający o to przewodniczący komisji Marcin Horała (PiS) sprecyzował, że jest to jedynie jej domysł.
Horała pytał też o wyłudzenia podatkowe przy obrocie złomem i przygotowywane rozwiązanie mające temu zapobiec – odwrócony VAT na złom. Wiceminister zapewniła, że znała informacje od samej branży o możliwych nieprawidłowościach w tym zakresie i z innych źródeł i przekazywała te sygnały wyżej – do ministra czy wicepremiera, ministra gospodarki Waldemara Pawlaka.

Zaznaczyła, że nie miała już wówczas nadzoru nad departamentami podatkowymi, więc nie zna szczegółów prac i zmian.

Wyjaśniła, że gdy mówiła podczas posiedzeń komisji sejmowych o rozszczelnieniu sytemu podatkowego czy opłat i przez to zmniejszeniu wpływów budżetowych, w pewnym sensie była samotna w swoim zdaniu, bo ze strony Janusza Palikota czy posła Mirosława Sekuły te rozwiązania były oceniane jako sprzyjające przedsiębiorcom i popierane. Potem przestała nadzorować sprawy podatków w MF.

Zaznaczyła, że gdy odeszła z MF, odbyło się to w przyjazny sposób, ponieważ została członkiem Rady Polityki Pieniężnej.

Chojna–Duch mówiła, że podczas posiedzeń kierownictwa były omawiane różne – również zagraniczne – sposoby i możliwości uszczelnienia systemu podatkowego w Polsce i walki z wyłudzeniami i tzw. karuzelami podatkowymi, ale żadnych szczególnych rozwiązań nie było. Większość dyskusji dotyczyła stosowania prawa i walki z tymi problemami od strony administracji skarbowej, ale jakichś konkretnych rozwiązań nie było – tłumaczyła.

Jak mówiła przed komisją śledczą, departament polityki podatkowej analizował rozwiązania, które z zagranicy można byłoby wprowadzić w Polsce, ale żadne z tych rozwiązań nie weszło do naszego prawa, ponieważ jej uprawnienia w resorcie ograniczały się do funkcji wykonawczych, a nie inicjatywy legislacyjnej. Padały propozycje zwiększonych kontroli zwrotu podatku VAT czy podniesienia kar za wykorzystanie w Polsce sposobów stosowanych za granicą do ograniczania zobowiązań podatkowych.
„Powinny istnieć sankcje za wszelkie oszustwa podatkowe”

– Resort finansów przeciwstawiał się zniesieniu sankcji dla przedsiębiorców za zaniżanie czy zawyżanie zwrotu VAT. Proponowaliśmy wręcz zaostrzenie tych sankcji – mówiła w środę podczas posiedzenia komisji b. wiceminister finansów Elżbieta Chojna-Duch.

Odniosła się w ten sposób do likwidacji tzw. sankcji vatowskiej zapisanej w projekcie nowelizacji ustawy o podatku od towarów i usług, który wpłynął do Sejmu w lipcu 2008 r. Projekt - jak mówiła - powstawał „oryginalnie” w Ministerstwie Finansów i jednocześnie pracowano nad nim w PO. Według wyjaśnień Chojny-Duch, ostatecznie do Sejmu wpłynął on jako projekt rządowy, który „musiał być uzgodniony”.

Zaproponowano w nim likwidację 30-proc. sankcji za zaniżenie czy zawyżenie zwrotu podatku. Na pytanie wiceprzewodniczącego komisji Kazimierza Smolińskiego (PiS) o ocenę tego rozwiązania, Chojna-Duch zapewniła, że Ministerstwo Finansów przeciwstawiało się zniesieniu sankcji. – Proponowaliśmy wręcz zaostrzenie sankcji. Te sankcje wycofano - moim zdaniem - niesłusznie - mówiła b. wiceminister.

W jej opinii likwidacja sankcji „prawdopodobnie” przyczyniła się do rozszczelnienia systemu podatkowego. Elżbieta Chojna-Duch przypomniała orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, który w 2009 r. stwierdził, że sankcja była zgodna z prawem, ale – jak dodała – „już jej nie przywrócono”.

– Sankcje powinny być, wszelkiego rodzaju oszustwa podatkowe powinny być karane – oceniła b. wiceminister.
Chojna-Duch: zawsze bronię interesów państwa, jestem propaństwowcem

Kazimierz Smoliński (PiS) pytał, czy do resortu finansów docierały sygnały o wyłudzeniach VAT, czy CBA przekazywało informacje o tym do kierownictwa resortu spraw wewnętrznych. Chojna-Duch powiedziała, że jeżeli CBA kontaktowało się z resortem finansów, to nie z nią, tylko z wiceministrem finansów Andrzejem Parafianowiczem.

Smoliński zwrócił uwagę na raport brytyjskiej Izby Lordów dotyczący wyłudzeń VAT w Wielkiej Brytanii, gdzie w reakcji na to wprowadzono tzw. odwrotne obciążenie w VAT na telefony komórkowe i czipy. Pytał, czy minister Rostowski, który przybył do Polski z Wielkiej Brytanii, znał ten problem.

– Pamiętam frasunek ministra Rostowskiego i pierwszy raz słowo „karuzela podatkowa” usłyszałam od niego (...). Byłam całkowicie przekonana, że to przyjdzie do Polski - powiedziała. Wyjaśniła, że uszczelnienie tego systemu w jednym kraju, wysokie sankcje, powodują, że przestępcy przenoszą się do innego.

Marek Jakubiak (niez.) pytał Chojnę-Duch m.in., dlaczego po kilku miesiącach pracy w MF odebrano jej nadzór nad departamentami podatkowymi. – Ja wiedziałam dlaczego, więc się nie pytałam ministra. (...) Dlatego, że powiedziałam w TVN-ie o rozszczelnianiu systemu podatkowego, takie mam wrażenie - oświadczyła. Wyjaśniła, że w resorcie mówiono, iż audycję tę oglądał premier Donald Tusk i był bardzo niezadowolony.
„Nowak miał nieformalną polityczną władzę nad formułowaniem prawa podatkowego”

Jakubiak pytał, czy w ścieżce legislacyjnej istnieje szef gabinetu politycznego premiera i jakie kompetencje miał Sławomir Nowak, by być tą osobą, która będzie proponować rozwiązania prawne i podatkowe. Chojna–Duch odparła, że nie, a dlaczego tak się stało, to pytanie jest nie do niej, ponieważ nie ona nadawała mu takie kompetencje.

Pytana, czy próbowała się tej wymuszonej, nieformalnej władzy przeciwstawić, powiedziała, że spróbowała zrobić to raz, ale okazało się, że jej funkcja jest zbyt niska, by temu przeciwdziałać i nie podejmowała później już innych prób.

Zaznaczyła, że gdy przekonywała, że nie może być tak, że kto inny – społeczny doradca w MF Renata Hayder czy Nowak – podejmują decyzje, a ona za nie ponosi odpowiedzialność, w krótkim czasie został jej odebrany departament podatkowy i dostała departament rachunkowości w MF, a później przeszła do RPP.

W jej ocenie był taki moment, w którym można powiedzieć, że Nowak faktycznie przejął funkcje ministra finansów. Nie oznacza to jednak, że Rostowski był figurantem – zaznaczyła. Nie chciała oceniać kompetencji ministra finansów – „w jakimś wywiadzie powiedziałam, że bardzo szybko uczył się naszego systemu prawa, a miał wiedzę makroekonomiczną”.

– Ponieważ był ekonomistą, a nie prawnikiem, to uczył się, jak ten system u nas działa” – mówiła b. wiceminister.

Powiedziała, że w decyzji Nowaka leżały te rozwiązania, które były związane z pracą w tzw. komisji Palikota – podatki VAT, podatki dochodowe, akcyza i np. opłaty adwokackie.
Przewodniczący komisji Marcin Horała (PiS) dopytywał o ocenę kompetencji Nowaka do zajmowania się sprawami podatkowymi, bo według jego wiedzy miał wykształcenie politologiczne i uczestniczył w jednej z rad nadzorczych. Według Chojny–Duch Nowak przekazywał tylko to, co zostało mu przekazane z tzw. komisji Palikota i doradców z tej komisji.

– Czyli dawał tylko taką siłę polityczną tym pomysłom? – pytał przewodniczący. – Tak to można dobrze określić i forsował te projekty, które były mu przekazywane – przyznała Chojna–Duch. Zaznaczyła, że on również się uczył w trakcie prac nad projektami, podobnie jak minister Rostowski, który miał jednak głęboką wiedzę makroekonomiczną po londyńskiej szkole, ale w polską legislację się wdrażał.

W jej ocenie był to konflikt interesów, który akceptował Rostowski – dopuszczając do wprowadzenia zewnętrznych doradców, którzy przejmowali proces legislacyjny od urzędników resortu. Powiedziała, że podziela pogląd posła Jakubiaka, że było to działanie na szkodę resortu finansów i szerzej – Polski, choć wolałaby się na ten temat sama nie wypowiadać, ponieważ pracowała z tymi osobami, lubiła je i bardzo niezręcznie jest jej oceniać ich kompetencje.
„W pracach Ministerstwa Finansów pojawiały się nieformalne tryby”

– Jestem zaszokowana. Takie pisma powinny trafić do mnie lub do dyrektor departamentu podatków od towarów i usług – mówiła Chojna-Duch podczas drugiej części środowego przesłuchania.

Reakcję b. wiceminister wywołały cytaty z maili, które społeczna doradczyni ówczesnego ministra finansów Jacka Rostowskiego Renata Hayder wysyłała do podległych Chojnie-Duch pracowników resortu. W korespondencji doradczyni wyjaśniała intencje związane ze zmianami w ustawie o VAT. Chojna–Duch przyznała, że o korespondencji dowiedziała się dopiero podczas posiedzenia komisji.

– Mnie w jakiś sposób pomijano, bo z jednej strony pani Hayder rozmawiała z ministrem i podejmowano pewne ustalenia, czasami towarzyszyłam w tych pracach, a czasami nie; z drugiej strony korespondowała z pracownikami departamentu. (...) Tu się pojawiały pewne tryby, które nie były trybami legalnymi, które były trybami nieformalnymi – mówiła.

Nazwisko Hayder padło już podczas przedpołudniowego przesłuchania byłej wiceminister. Przewodniczący komisji śledczej Marcin Horała pytał o udział Renaty Hayder w pracach nad zmianami w ustawie o VAT. Poseł wskazał, że Hayder była jednocześnie zatrudniona w Ernst&Young, a wcześniej w firmie Arthur Andersen.

Jak wskazywał, pisma do pracowników MF podpisywane były nazwiskiem doradczyni i nazwą firmy Ernst & Young. Chojna-Duch przyznała, że Hayder „właściwie w podwójnej roli występowała, ponieważ była doradcą społecznym (...) pana ministra finansów, równocześnie partnerem zarządzającym w międzynarodowej firmie doradczej”.
Świadek nie ukrywała, że przeszkadzało jej umocowanie Renaty Hayder w strukturach ministerstwa. – Nie najlepiej oceniałam fakt, że nie ma umocowania prawnego w strukturach ministerstwa. Nie było to typowe (...). W mojej wcześniejszej pracy w MF, gdy wicepremierem był pan (Grzegorz – PAP) Kołodko, nie było takich praktyk. Bardzo skrupulatnie przestrzegaliśmy procedur, jeśli chodzi o kwestie zatrudniania pracowników i uczestnictwa w pracach osób, które mają do tego uprawnienia, bądź nie. Tu było trochę luźniej – mówiła.

Opowiadając o pracy doradczyni Chojna-Duch mówiła, że od początku uczestniczyła ona w pracach legislacyjnych w zakresie prawa podatkowego. – Najpierw konsultowała z nami w resorcie poszczególne etapy projektu ustawy, artykuły konkretne, i uczestniczyła też w pracach w Kancelarii Premiera i czasami, o ile pamiętam, chodziła z nami na posiedzenia komisji sejmowych – wyjaśniła.

B. wiceminister podkreślała, że Hayder była nie tyle pracownicą Ernst&Young, a partnerem zarządzającym w międzynarodowej spółce doradztwa podatkowego. „To stanowiło element, który mi przeszkadzał (...) – zaznaczyła.

– Podział kompetencji w MF był niejednoznaczny, a zwłaszcza podział odpowiedzialności. Osoba, która proponuje pewne regulacje nie ponosi odpowiedzialności za ich wprowadzenie w życie – dodała.
Chojna-Duch przyznała, zgadzając się z sugestią Horały, że Renata Hayder była „takim superpracownikiem”, miała swój gabinet w Ministerstwie Finansów. – W zasadzie proponowała pewne rozwiązania sprzyjające przedsiębiorcom. Jedne były bardziej kosztowne, inne mniej kosztowne dla budżetu państwa – tłumaczyła Chojna-Duch.

Przewodniczący dociekał, czy świadek zna inne aktywności Renaty Hayder w instytucjach publicznych. Chojna-Duch ujawniła, że Hayder była przewodniczącą Rady Narodowego Funduszu Zdrowia, jako osoba delegowana przez ministra finansów. Jak mówiła, Hayder pełniła tę funkcję „długo, przez kilka lat”. Na pytanie czy w tym czasie była partnerem w firmie Ernst&Young, b. wiceminister odparła: chyba tak.

Kwestię zatrudnienia Renaty Hayder w Ernst&Young podniósł poseł Zbigniew Konwiński (PO). – Partnerem w Ernst&Young była do 2005 r. – mówił. Dodał, że w czasie gdy była społecznym doradcą ministra Rostowskiego był prezesem Fundacji, która zajmowała się dzieciom z rodzin zastępczych. Apelował o sprawdzanie faktów. – To nie jest wiedza tajemna, sprawdziliśmy to w wyszukiwarce internetowej – ujawnił.

– Czy ma pani świadomość, że na podstawie pani zeznań, przewodniczący (Marcin–red.) Horała i posłowie PiS zapowiedzieli złożenie zawiadomienia do prokuratury. Po pani zeznaniach pod przysięgą – podkreślił.

Chojna-Duch odparła, że fundacja, o której mowa, to wszak fundacja należąca Ernst&Young, a w resorcie Haydar „nie zajmowała się rodzinami zastępczymi”.