Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Ta witryna wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Pliki cookies stosujemy w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Prywatności.

zaloguj się
Dostępność





 
Strona główna » Aktualności

Skupna: w gdańskim wymiarze sprawiedliwości nikt nie stał za szefem Amber Gold

12:37, 11.01.2017;   autor: msies;   źródło: PAP

Do tego, że Marcin P. długo unikał kary więzienia przyczynił się niefortunny zbieg okoliczności oraz „pewne nieprawidłowości” – przekonywała prezes Sądu Apelacyjnego w Gdańsku Anna Skupna przed komisją śledczą.


Podziel się:   Więcej

Podczas przesłuchania Witold Zembaczyński (Nowoczesna) pytał świadka m.in. o kwestie postępowań lustracyjnych zespołu kuratorów przy Sądzie Rejonowym w Malborku oraz Sądzie Rejonowym Gdańsk-Południe, o które wystąpiło Ministerstwo Sprawiedliwości do SA. – Jakie były rzeczywiste powody słabości wymiaru sprawiedliwości w apelacji gdańskiej ws. Amber Gold? – pytał polityk Nowoczesnej.

Skupna wskazała, że ich powodem był źle zorganizowany obieg informacji oraz czynnik ludzki. – Te wszystkie okoliczności, które prowadziły do tego, by wyjaśnić tę sprawę w ramach wymiaru sprawiedliwości, te błędy do których doszło, nie doprowadziły do takich informacji, że były to umyślne błędy – dowodziła.

Zembaczyński, dopytując o przyczyny zaniedbań w gdańskich sądach, dociekał, czy za szefem Amber Gold Marcinem P. ktoś stał, czy „był on uprzywilejowany” przez tamtejszy wymiar sprawiedliwości. – Nic nie wiem o tym, aby był on taką uprzywilejowaną osobą – odpowiedziała Skupna.

– Nie wiem czy ktoś stał za Marcinem P., nic o tym nie wiem (...). Nikt nie stał za Marcinem P. w gdańskim wymiarze sprawiedliwości. Jestem prezesem sądu apelacyjnego i mogę wypowiadać się na temat wymiaru sprawiedliwości – zeznała.

Podczas przesłuchania Skupna odniosła się też do decyzji resortu sprawiedliwości z września 2012 r., by wizytatorzy poznańskiego sądu przeprowadzili lustrację sprawy Amber Gold prowadzonej w Gdańsku. W jej ocenie taką lustrację mogła przeprowadzić również apelacja gdańska, ale MS chodziło o to, by lustracja była przeprowadzona w sposób „maksymalnie obiektywny”.
„Marcin P. unikał więzienia m.in. z powodu niefortunnego zbiegu okoliczności”

Joanna Kopcińska (PiS) pytała świadka m.in. o generalną ocenę postępowania wymiaru sprawiedliwości w sprawie Amber Gold.

– Działania nadzorcze w sprawie Amber Gold polegały na przeprowadzeniu szeregu lustracji przez sąd okręgowy, przeprowadzeniu działań naprawczych już po stwierdzeniu uchybień, do których doszło, jak też wykorzystania wprowadzonych przez ministra Gowina nowinek technicznych – odpowiadała świadek. Dodała, że ma na myśli m.in. system teleinformatyczny, obejmujący np. karty karne.

– Dlaczego Marcin P. tak długi czas uniknął kary pozbawienia wolności mimo wyroków skazujących? – dopytywała Kopcińska.

– To sfera niezawisłości sędziowskiej – odpowiedziała Skupna, dodając, że „nałożył się na to niefortunny zbieg okoliczności, jak i część uchybień”.

Dopytywana, co ma na myśli mówiąc o „niefortunnym zbiegu okoliczności”, świadek odpowiedziała, że chodzi o to, że „karta karna wysłana z sądu rejonowego nie dotarła na czas do innego sądu”.

Na uwagę, że dziewięć wyroków w odniesieniu do Marcina P. zapadło w latach 2005-10, czyli w okresie aż pięciu lat, sędzia Skupna odpowiedziała, że „nie zawsze sądy dysponowały pełnymi danymi o przestępczej działalności Marcina P.”.

Miłosz-Kloczkowska przed komisją śledczą: nic nie wiem o „parasolu ochronnym” nad Marcinem P.
Nagminne przerwy w wykonywaniu kary przez Marcina P.

Pytana o działania kierowanego przez nią Sądu Apelacyjnego w Gdańsku w tej sprawie przyznała, że Sąd Apelacyjny przeprowadził lustrację przerw w wykonywaniu kary przez Marcina P., które były mu nagminnie udzielane.

Zaraz dodała jednak, że „kwestia udzielenia przerwy to kwestia orzecznicza, tu prezes sądu nie może ingerować”. Nie można też było – mówiła – tego ocenić w kolejnych instancjach, bo sprawy nie były zaskarżane.

Kopcińska pytała też Skupną, czy sędzia Ryszard Milewski informował ją, że sprawą Marcina T. interesuje się premier Donald Tusk. Świadek odpowiedziała, że tylko poinformował o prowokacji wobec niego i o tym, że zawiadomił prokuraturę.

Szefowa komisji Małgorzata Wassermann (PiS) dopytywała świadka o jej wiedzę w sprawie oceny pracy kuratora Marka Lipskiego, który zajmował się Marcinem P. – Nie pamiętam szczegółów, jeśli chodzi o ocenę kuratorów – mówiła Skupna.

Wassermann zwracała uwagę, że „wszystkie sześć dozorów wobec Marcina P.”, było wskazanych jako niewłaściwe, a mimo to Lipski „nadal pracuje jako kurator w okręgu w Gdańskim”. Sędzia Skupna tłumaczyła, że nie podejmuje tego rodzaju decyzji personalnych.

Szefowa komisji komentowała, że „wygląda na to, że ktoś celowo przeciął możliwość drugiej negatywnej oceny wobec kuratora Lipskiego”, by nie było podstaw do rozwiązania z nim umowy.

Zwróciła się też do świadka o dostarczenie komisji informacji, jaki był ciąg dalszy sprawy, w ramach której rzecznik dyscyplinarny gdańskich kuratorów odmówiła wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec Lipskiego, a prezes sądu okręgowego złożyła na tę decyzję zażalenie.
Część posiedzenia niejawna

Po południu członkowie komisji do spraw Amber Gold będą podsumowywali wnioski z dotychczasowych przesłuchań za zamkniętymi drzwiami. Jak tłumaczyła Małgorzata Wassermann, na spotkaniu zapadną decyzje, czy należy wysłać pisma bądź zawiadomienia do odpowiednich instytucji, na przykład do organów ścigania.

Spółka Amber Gold powstała w 2009 roku, jej siedziba znajdowała się w Gdańsku. Firma miała inwestować pieniądze klientów w metale szlachetne, takie jak złoto, czy platyna. Oferowała lokaty, których oprocentowanie było wyższe od bankowych. W sierpniu 2012 roku spółka ogłosiła likwidację.

Michalski: Seremet miał uwagi do sposobu prowadzenia postępowania ws. Amber Gold