Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Ta witryna wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Pliki cookies stosujemy w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Prywatności.

zaloguj się
Dostępność





 
Strona główna » Aktualności

Spór o tłumaczenie konwencji o przemocy. Komisje przeciw poprawkom do ustawy

19:20, 05.02.2015;   autor: msies, akune;   źródło: PAP

Sejmowe komisje opowiedziały się w czwartek za odrzuceniem poprawek do projektu ustawy ratyfikującej konwencję o przemocy. Posiedzenie miało burzliwy przebieg. Posłowie PiS domagali się analizy lingwistycznej tłumaczenia konwencji. Powoływali się na opinię jednego z prawników, która wykazała, że konwencja jest źle przetłumaczona na język polski. MSZ przekonywał, że tłumaczenie nie wprowadza w błąd. Projekt trafi teraz pod głosowanie w Sejmie.


Podziel się:   Więcej

Poprawki do projektu – jeszcze we wrześniu ub. roku, podczas drugiego czytania - zgłosiły kluby PiS i Sprawiedliwa Polska. W obu poprawkach chodziło o to, by w ustawie zapisać, że Sejm nie wyraża zgody na ratyfikację Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. W czwartek połączone komisje spraw zagranicznych oraz sprawiedliwości i praw człowieka opowiedziały się przeciw poprawkom.

PiS domaga się analizy lingwistycznej

Głosowanie w komisji poprzedziła bardzo burzliwa dyskusja. Posłowie PiS domagali się przerwy i skierowania konwencji do kolejnej ekspertyzy, tym razem lingwistycznej; wnioskowała o to m.in. Małgorzata Sadurska (PiS). Powoływali się na opinię jednego z prawników, która wykazała, że konwencja jest źle przetłumaczona na język polski. Przekonywali, że muszą wiedzieć, nad czym dokładnie będę głosować.

Wiceminister spraw zagranicznych Artur Nowak-Far zapewnił, że choć tego typu dokumentów nie tłumaczy się dosłownie, treść tłumaczenia konwencji na pewno nie wprowadza posłów w błąd.

Wniosek Roberta Kropiwnickiego (PO) o zakończenie dyskusji i przejście do głosowania wywołał stanowczy protest posłów przeciwnych konwencji. Zbigniew Girzyński (niezrz.) nie pozwolił odebrać sobie głosu. Podniósł się gwar, który nie umilkł nawet po tym, gdy przewodniczący posiedzeniu połączonych komisji Robert Tyszkiewicz (PO) zarządził przejście do głosowania. Zagroził Girzyńskiemu usunięciem z posiedzenia.

Klub PO za ratyfikacją konwencji RE o zapobieganiu przemocy
 
 
 
...
 
Głośne protesty przeciwników

Podczas gdy posłowie popierający konwencję głosowali, jej przeciwnicy głośno protestowali, domagając się umożliwienia dyskusji nad projektem. Tyszkiewicz zarządził przerwę, po której zgodził się na reasumpcję głosowania i przedstawienie uzasadnienia poprawek, choć były już one prezentowane na poprzednim posiedzeniu komisji – w październiku ub.r. W imieniu PiS poprawkę szeroko omówiła Sadurska, wnioskodawca Sprawiedliwej Polski zrezygnował z omawiania swojej.

Ostatecznie w głosowaniu obie poprawki zostały odrzucone. Pierwszą poparło 18 posłów, 26 było przeciwko, w przypadku drugiej – 18 posłów głosowało za, 25 przeciw. W obu przypadkach nikt nie wstrzymał się od głosu.

Jak ocenił po posiedzeniu Tyszkiewicz, w niektórych momentach obrad było widoczne, że nie chodzi o argumenty. – Myśmy już tę debatę od pół roku w Sejmie prowadzili. Raczej część z tych głosów traktowałem jako dążenie do sparaliżowania pracy komisji, ale szczęśliwie – i za to chciałbym posłom podziękować – w tym ostatnim momencie przyszła refleksja, że naszym zadaniem jest jednak przeprowadzenie głosowania, sporządzenie sprawozdania, a decyzję podejmuje cały parlament – powiedział poseł PO.

Jak dodał, konwencja wzmacnia walkę z przemocą domową i jeżeli państwa o katolickim obliczu, jak Malta czy Włochy, zdołały ją przyjąć, to „możemy i w polskiej tradycji, kulturze i systemie wartości spokojnie ten dokument zaaplikować”. Podkreślił, że cieszy się z solidarnego głosowania posłów PO, bo to jest dobry prognostyk głosowania w całym Sejmie.

Także pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania Małgorzata Fuszara ma nadzieję, że podczas ostatecznego głosowania nad projektem PO będzie mówić jednym głosem. – To zapowiedziała pani premier – przypomniała. Jej zdaniem, każdy, kto będzie głosował przeciw ratyfikacji opowie się po stronie sprawców przemocy.

Dodała, że podczas posiedzenia komisji obserwowała po jednej ze stron rodzaj strategii, który miał na celu niedopuszczenie do tego, by odbyło się głosowanie nad projektem. – Trudno mi zrozumieć, dlaczego Konwencja budzi taki opór; zarzuty zgłaszane pod jej adresem nie mają żadnego uzasadnienia w treści. Tam nie ma nic o innym definiowaniu małżeństwa, nie ma nic o zmianie płci. Trzeba mieć bardzo dużo złej woli, by występować przeciwko tej konwencji albo jej nie rozumieć. To druga możliwość – powiedziała Fuszara.


Kluby podzielone ws. ratyfikacji konwencji o zapobieganiu przemocy
(fot. TVP Info)
„Konwencja głosami PO przejdzie”

We wtorek premier Ewa Kopacz mówiła, że jeśli komisja w czwartek skończy pracę, jest szansa, że w piątek odbędzie się głosowanie nad projektem ustawy ratyfikacyjnej w Sejmie. Poinformowała, że podczas głosowania w Sejmie nad tą ustawą w klubie PO nie będzie dyscypliny partyjnej, zapewniła jednak, że „konwencja głosami PO przejdzie”.

Po środowym posiedzeniu klubu PO z udziałem Ewy Kopacz szef klubu Rafał Grupiński zadeklarował poparcie Platformy dla ustawy dotyczącej ratyfikacji konwencji. – Na dzisiejszym spotkaniu nie było żadnego głosu przeciwnego poparciu tej konwencji. Myślę, że w piątek powinniśmy to zgodnie, jeśli chodzi o nasz klub, przegłosować – zaznaczył.

Uchwalenie przez Sejm ustawy nie będzie oznaczało ratyfikowania konwencji, ale upoważni do tego prezydenta.

Przedłużone procedowanie

Polska podpisała Konwencję Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej w grudniu 2012 r. W kwietniu ub. roku Rada Ministrów podjęła uchwałę ws. przedłożenia jej do ratyfikacji i przyjęła projekt odpowiedniej ustawy.

Pod koniec sierpnia odbyło się pierwsze czytanie projektu w Sejmie; podczas drugiego czytania, we wrześniu, zgłoszono poprawki, co spowodowało, że projekt został ponownie skierowany do komisji. Posiedzenie, na którym komisje miały je rozpatrzyć, było kilkakrotnie odwoływane. Na ostatnim, które odbyło się w październiku, posłowie uznali, że projekt wymaga jeszcze opinii konstytucjonalistów.

Argumenty o niezgodności konwencji z konstytucją oraz o tym, że stanowi ona zagrożenie dla polskiej tradycji i rodziny, były formułowane w trakcie prac parlamentarnych, a także wcześniej - od początku dyskusji nad zasadnością ratyfikacji.

Konwencja ma chronić kobiety przed wszelkimi formami przemocy oraz dyskryminacji; oparta jest na idei, że istnieje związek przemocy z nierównym traktowaniem, a walka ze stereotypami i dyskryminacją sprawiają, że przeciwdziałanie przemocy jest skuteczniejsze.

O ratyfikowanie konwencji od dawna apelują organizacje kobiece, broniące praw człowieka oraz pomagające ofiarom przemocy. Konwencję krytykują natomiast m.in. organizacje prawicowe i prezydium Episkopatu Polski.

„Chciałabym zamówić pizzę”. Wstrząsający klip przeciwko przemocy domowej