Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Ta witryna wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Pliki cookies stosujemy w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Prywatności.

zaloguj się
Dostępność





 
Strona główna » Aktualności

Tratkiewicz: Przed 2013 roku nie było powodu do niepokoju w związku z luką VAT

07:39, 10.01.2019;   autor: msies;   źródło: PAP

– Pik luki VAT nastąpił w 2013 roku, w 2014 r. została ona odkryta; wcześniej nie było powodu do niepokoju, bo Polska była poniżej unijnej średniej jeśli chodzi o lukę VAT – mówił w środę przed sejmową komisją ds. VAT b. dyrektor departamentu VAT w Ministerstwie Finansów Tomasz Tratkiewicz.


Podziel się:   Więcej

Sejmowa Komisja śledcza ds. VAT przesłuchiwała w środę Tomasza Tratkiewicza, byłego dyrektora Departamentu Podatku od Towarów i Usług Ministerstwa Finansów. Przesłuchanie trwało ok. 9 godzin.

W swoim słowie wstępnym świadek polemizował z nieprecyzyjnymi – jego zdaniem – zeznaniami prezesa Związku Importerów i Producentów Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego (ZIPSEE) Michała Kanownika. Przekonywał m.in., że pierwsze zgłoszenie od Kanownika w sprawie oszustw na telefonach komórkowych wpłynęło w połowie grudnia, a nie w listopadzie.

MF – jak dodał Tratkiewicz – zareagowało od razu, a nie po kilku tygodniach, jak twierdził Kanownik. Świadek zaznaczył, że odpowiedź resortu na zgłoszenie szefa ZIPSEE była kompetentna i wyjaśniała to, co wynika z unijnej dyrektywy z 2013 roku. – Sugestie, że departament nie wiedział, iż dyrektywa została uchwalona, są nieprawdziwe – przekonywał. – Wydaje mi się, że to jest bardzo nie w porządku, by takie tezy stawiać – dodał Tratkiewicz.

„W 2013 r. na samych telefonach komórkowych wyłudzono prawie 2 mld zł VAT”
 
 
 
...
 
Świadek przekonywał w środę, że wbrew temu, co mówił Kanownik, on sam nie brał udziału w spotkaniu z nim. Dodał, że nikt też w MF nie prosił prezesa ZIPSEE o przygotowania żadnego raportu, bo te MF było w stanie samo przygotować. Mówił też, że w przygotowaniu odwróconego obciążenia na elektronikę nie było opóźnień. Była to bowiem trudna materia, ustawa zawierała także inne mechanizmy uszczelniające, a sam prezes ZIPSEE jeszcze w 2015 roku „prosił o czas, by jego firmy się przygotowały do wykazu”, choć firm tych było kilkanaście, a nowe przepisy dotyczyły tysięcy firm.

Świadek zwracał uwagę „na pewne niekonsekwencje w działaniach ZIPSEE”. Np. Związek wnosił – jak mówił – o wprowadzenie odwróconego obciążenia VAT m.in. na telefony, tablety, konsole i materiały eksploatacyjne do drukarek, a w pewnym momencie „temat tabletów i konsol umarł, co było zastanawiające”. Dodał, że w przypadku odwróconego obciążenia dysków twardych był wniosek ZIPSEE, bo stwierdzono przerzucanie się oszustów na dyski. Wystąpiono więc w tej sprawie o unijną derogację. Choć taka derogacja została w 2017 roku uzyskana, do dziś „tego odwrotnego obciążenia nie mamy, ale nie mamy ze strony ZIPSEE zainteresowania” – mówił Tratkiewicz.

Michał Kanownik, prezes Zarządu Związku Importerów i Producentów Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego Branży RTV i IT – Cyfrowa Polska zeznawał przed komisją 13 listopada ub. roku. Mówił, że wyłudzanie VAT było problemem ogólnoeuropejskim.
„Pik luki VAT był w 2013 r.

Tratkiewicz był pytany w środę przez szefa komisji Marcina Horałę (PiS) o swoje publikacje nt. podatków. Były dyrektor zwrócił uwagę, że w 2010 r. zmieniły się statystyki rachunków narodowych i dane sprzed tego roku są bardzo trudno porównywalne z danymi późniejszymi. – Trend jest taki, że faktycznie, moim zdaniem, pik luki VAT nastąpił w 2013 r. - powiedział.

Przytoczył też raport MFW na temat luki VAT w Polsce, w którym użyto jeszcze innej metody szacowania i według niej w 2014 r. luka spadła o kilka pkt proc., a w 2015 r. odbiła. – Ale większe zdziwienie to spojrzenie po branżach - w dziale handel i transport od 2013 r. luka zdecydowanie maleje. A karuzele VAT są głównie w sektorze handlowym - wskazał Tratkiewicz. Jak ocenił, świadczy to o tym, że „coś się wydarzyło, że oszustwa z karuzel VAT-owskich zaczęły od 2014 r. maleć”.

B. dyrektor był też pytany o nowelizację ustawy o VAT z 2008 r. i ocenę wydłużenia w niej okresu rozliczeń tego podatku z dwóch do trzech miesięcy. Tratkiewicz zauważył, że Polska miała wówczas „jedne z najbardziej restrykcyjnych przepisów rozliczeń” w UE. Kwartalne były w Unii standardem, a były nawet roczne okresy rozliczeń VAT, i to w państwach, które nie miały wysokich szacunków luki - mówił.

Przyznał, że przy dłuższym okresie rozliczeń „łatwiej jest przeprowadzać oszukańcze transakcje, ale sprawnie działająca analiza ryzyka powinna je wyłapywać”. Z punktu widzenia kontroli lepiej mieć rozliczenia miesięczne niż kwartalne - dodał. Pytany o ograniczenie możliwość kwartalnych rozliczeń w 2013 r. stwierdził, że to efekt postulatów Urzędów Kontroli Skarbowej. Podkreślił, że ograniczenie to dotykało jedynie branż „wrażliwych” - paliw, stali, niektórych wyrobów elektronicznych i „na pewno ułatwiało to kontrole”.
„Nie znałem Renaty Hayder”

Tratkiewicz był pytany, czy w 2008 r., w trakcie prac nad nowelizacją ustawy o VAT, gdy był zastępcą dyrektora departamentu VAT w resorcie finansów, zetknął się z Renatą Hayder. – Za bardzo nie pamiętam. Wydaje mi się, że wtedy nie spotkałem pani Hayder raczej w resorcie, może raz – odpowiedział.

Zaznaczył, że pamięta jedno zdarzenie, „jedną bytność w KPRM na dyskusjach nad jednym z projektów Palikota”. – Była tam pani Hayder, ale wydaje mi się, że jej rola była dość wyblakła. Nie pamiętam, żeby coś tam istotnego się działo – oświadczył.

Tratkiewicz dodał, że nie pamięta innych spotkań z jej udziałem, a przed nominacją na doradcę społecznego „pani Hayder nie znałem, nie łączyły mnie z nią żadne stosunki zawodowe ani prywatne”.

Jak mówił, pamięta, że do projektu ustawy Renata Hayder zgłosiła dwie poprawki natury legislacyjnej, które dostał w mailu od ówczesnego dyrektora departamentu. Zeznał, że jedna dotyczyła modyfikacji fakultatywnego obowiązku podatkowego – była „alternatywną, udoskonaloną wersją”, a druga przewidywała możliwość wydłużenie do trzech miesięcy rozliczeń podatku VAT.

Tratkiewicz mówił, że pierwsza propozycja – według departamentu – była niezgodna z dyrektywą i niekorzystna dla podatników i ostatecznie ten przepis wypadł z projektu. Natomiast rozliczenie wydłużone do trzech miesięcy zostało. – Według naszej oceny nie miało waloru rozszczelniającego – zaznaczył.


Rostowski: Renata Hayder była ikoną doradztwa podatkowego
Utrzymanie 30–proc. sankcji VAT nie pomogłoby w walce z przestępcami podatkowymi

Członek komisji ds. VAT Kazimierz Smoliński (PiS) poruszył w tracie przesłuchania kwestię zniesienia w 2008 roku 30-proc. sankcji VAT. Według Tratkiewicza, dosięgała ona zazwyczaj indywidualnych podatników, „którzy pomylili się w rozliczeniach”. – Czy utrzymanie tej sankcji pomogłoby, jeśli chodzi o grupy przestępcze? Wydaje mi się, że nie – dodał.

Smoliński pytał też Tratkiewicza, czy ten wiedział, że w kwietniu 2008 roku w CBŚ została sporządzona „propozycja rozwiązań dotyczących zwiększenia skuteczności w zakresie zwalczania przestępczości związanej z obrotem paliwami płynnymi”. Według posła w dokumencie była mowa o tym, że „zwiększa się przestępczość związana z mafią VAT–owską”.

– Nie pamiętam tego raportu. Wydaje mi się, że go nie widziałem, ale na 100 procent nie mogę tego powiedzieć – odparł Tratkiewicz. Przyznał, że w 2008 roku nastąpił wzrost aktywności grup przestępczych „w sektorze ekonomicznym”, jednak – jak dodał – w kolejnych latach nastąpiła „stabilizacja”.

Dopytywany, czy jego zdaniem problem z luką VAT-owską byłby mniejszy, gdyby wówczas podjęto stosowne działania, Tratkiewicz odparł: – Wiem, jakie było nastawienie (w tamtym okresie – PAP) do działania aparatu skarbowego, że jest zbyt opresyjny. I było wielkie oczekiwanie na liberalizowanie wielu przepisów podatkowych, również w obszarze VAT. W tym klimacie bardzo ciężko byłoby pójść w odwrotnym kierunku – dodał.
„Uchwalono tylko te propozycje komisji „Przyjazne Państwo”, które wspieraliśmy”

Kazimierz Smoliński (PiS) pytał w środę świadka o działalność nadzwyczajnej sejmowej komisji „Przyjazne Państwo”. – Powiem, że styl pracy komisji Przyjazne państwo nie podobał nam się w departamencie podatku od towarów i usług – powiedział Tratkiewicz. – To nie była komisja taka, którą osobiście bym darzył dużym wsparciem – dodał.

Przypominał, że komisja proponowała wprowadzenie odrębnie 19 poprawek do ustawy o VAT, czyli zmienianie tej ustawy „małymi kroczkami”, co byłoby niekorzystne także dla przedsiębiorców.

Dodał zarazem, że „to, z czym się resort finansów nie zgadzał, nie przeszło”, i „skończyło się na szczęście jedną dużą ustawą”. – Zostały uchwalone tylko te projekty, z którymi się identyfikowaliśmy – powiedział. – Te złe zmiany nie przeszły – dodał.

Nadzwyczajna Komisja „Przyjazne Państwo” do spraw związanych z ograniczaniem biurokracji była powołana w grudniu 2007 roku w Sejmie VI kadencji, a jej celem miało być przygotowanie zmian w przepisach, mających służyć ograniczaniu biurokracji. Jej pierwszym przewodniczącym był Janusz Palikot, gdy jeszcze był w PO.

Wiceszef komisji pytał także świadka o to, czy w mechanizmie odwrotnego obciążenia VAT nie było luki w przepisach skutkującej tym, że nie można było czasem odróżnić płatników VAT od tych, którzy nie byli płatnikami. Przypomniał, że prawo w tej sprawie po jakimś czasie zostało doprecyzowane.

Tratkiewcz zapewniał, że żadnej luki nie było, choć oczywiście nie ma żadnego uzasadnienia, żeby odwrotne obciążenie stosować wobec tych, którzy nie są podatnikami VAT lub są podmiotami zwolnionymi. Przyznał, że z czasem wprowadzono bazę on line, w której można było sprawdzać, czy ktoś jest płatnikiem VAT. Wcześniej wymagało to zwrócenia się z pytaniem do urzędów skarbowych.

Daniluk: Spadek przychodów z VAT na pewno był przedmiotem analiz
„Ne podpisywano umów z firmami doradczymi gdy byłem dyrektorem”

Błażej Parda (Kukiz'15) pytał byłego dyrektora, czy ma wiedzę o tym, by resort czy kierowany przez niego departament zawierał umowy z firmami doradztwa podatkowego z tzw. wielkiej czwórki.

– Chyba firmy doradcze nie będą nam doradzały w kwestii, w której – moim zdaniem – mamy większą wiedzę niż oni – odparł świadek.

Wiceprzewodniczący komisji Kazimierz Smoliński (PiS) zaapelował jednak o krótką odpowiedź: „tak lub nie”, „bez wydawania swoich ocen”. – Krótka odpowiedź to nie – powiedział Tratkiewicz zastrzegając, że odnosi się do czasów gdy był dyrektorem departamentu.

Parda wyjaśnił, że swoim pytaniem nawiązał do zeznań, jakie złożył przed komisją b. minister finansów Jacek Rostowski, który mówił, że „wolny rynek ściągnął do siebie specjalistów od prawa podatkowego”.

– Stąd moje pytanie, czy tych umów nie było, w związku z tym, że część osób, które mogły kiedyś pracować w Ministerstwie Finansów, obecnie pracuje w firmach doradczych – tłumaczył poseł Kukiz'15.

– Nikt z kierownictwa departamentu VAT-owskiego nie przeszedł do firmy konsultingowej, nie przypominam sobie transferu naczelników – przynajmniej za mojej bytności. Natomiast pracownicy ...; Zarobki w ministerstwie – niestety, przynajmniej wtedy – nie były konkurencyjne – mówił b. dyrektor.

Parda pytał też, czy kierowany przez niego departament konsultował z ówczesnym szefem gabinetu politycznego premiera, ministrem Sławomirem Nowakiem, projekty jakichś ustaw.

– Pamiętam jedno zdarzenie, że były dyskusje prowadzone u pana ministra Nowaka. Odbierałem to jako dyskusje po to, by na forum publicznym resort z przedstawicielami (komisji – PAP) „Przyjazne Państwo” zbyt dynamicznych dyskusji nie prowadził – powiedział Tratkiewicz.

Przyznał też, że „słyszał” o tym, iż Renata Hayder była społecznym doradcą ministra Jacka Rostowskiego, jednak nic nie wie o tym, by miała swój gabinet w resorcie.

Osoba Renaty Hayder jako społecznej doradczyni ówczesnego ministra finansów Jacka Rostowskiego i partnera w firmie doradczej Ernst & Young pojawiła się w zeznaniach b. wiceminister resortu Elżbiety Chojny–Duch, która oceniła, że proces legislacyjny przejmowali od urzędników resortu finansów zewnętrzni doradcy. W resorcie finansów – jak mówiła – gabinet miał „superpracownik” – Renata Hayder zatrudniona w firmach doradczych – Arthur Andersen i Ernst&Young.
Osiągnięcia w walce z wyłudzeniami VAT w latach 2008–2015

Tratkiewicz mówił, że odwrócony VAT był w MF uważany za „wyłom w systemie” i powinien być stosowany ostrożnie, w tych obszarach, gdzie „samymi kontrolami i analityką nie da się zwalczyć negatywnych skutków oszustw czy im przeciwdziałać”. Przypomniał, że w 2013 r. w Ministerstwie Finansów prace nad ustawą o odwróconym VAT toczyły się w trybie pilnym, o którym zdecydował minister Rostowski po spotkaniu z branżą stalową.

Poseł Zbigniew Konwiński (PO–KO) pytał o krytyczne opinie o odwróconym VAT, m.in. o opinię prof. Witolda Modzelewskiego, na którą powoływali się posłowie ówczesnej opozycji w komisji finansów publicznych. Modzelewski stawiał w zasadzie znak równości między odwróconym VAT a stawką zerową – stwierdził Konwiński.

– Nie znam tej opinii, ale traktuję jako swoją porażkę dydaktyczną to, że nie zdołałem wytłumaczyć tak, aby pan profesor zrozumiał, jak odwrócony VAT działa – stwierdził Tratkiewicz. – Wydaje mi się, że Modzelewski do końca tego mechanizmu nie rozumiał – dodał stwierdzając, że odwrócony VAT na pewno nie oznacza zerowej stawki.

B. dyrektor wskazał również na odpowiedzialność solidarną podatników, który to pomysł – jak mówił – rozbudził dużą debatę publiczną i zebrał dużo negatywnych opinii. Pomysł „nie miał służyć przerzuceniu odpowiedzialności za nieskuteczne działanie aparatu skarbowego na uczciwych podatników, ale uzmysłowić osobom biorącym udział w transakcjach gospodarczych, że pewne okoliczności – np. towar po bardzo atrakcyjnej cenie – zazwyczaj oznaczają, że pochodzi z oszustwa podatkowego” – tłumaczył.

– Chodziło o to, żeby podatnicy byli bardziej rozważni przy transakcjach. W naszej ocenie w danej branży nie ma superokazji cenowych, każdy wie, ile co może kosztować. To miało na celu zaszczepić w świadomości przedsiębiorców, że jednak nie powinno być przyzwolenia na obracanie towarami z przestępstw podatkowych – dodał.

Jak zaznaczył, MF miało też dwie kolejne idee uszczelnienia podatku – centralny rejestr faktur i Jednolity Plik Kontrolny.

Radziwiłł: Spadek dochodów z VAT–u był powodem zmartwienia w MF
„Najbardziej wiarygodna metoda badania luki VAT–owskiej to metoda oddolna”

Wojciech Murdzek (PiS) pytał świadka o zaproponowane w jego czasach mechanizmy uszczelniające VAT, m.in. o tzw. jednolity plik kontrolny, wprowadzony w pełni dopiero od początku 2018 roku, a wcześniej jedynie częściowo.

Tratkiewicz zwracał uwagę, że Polska jest jednym z niewielu krajów, w których „wprowadzony został automatyczny jpk”. – Generalnie jestem zwolennikiem tego rozwiązania z całą świadomością jego złych stron – powiedział. – Jpk w zautomatyzowanej wersji, która jest w Polsce, dał duże efekty, natomiast nikt nie mówi o kosztach – dodał.

Przywołał jeden z rankingów Doing Business – porównujący mechanizmy uszczelniające pod kątem ich przyjaznego charakteru dla przedsiębiorców. I o ile, jak ma wynikać z tego raportu, w Hiszpanii wprowadzony został bardziej przyjazny system „szybkiej informacji”, w Polsce wprowadzono jpk.

– Duży koszt uszczelnienia VAT w Polsce ponieśli polscy przedsiębiorcy – ocenił Tratkiewicz. Jego zdaniem w 2016 roku nie byłoby możliwe szybie wprowadzenie zautomatyzowanego jpk, gdyby ta koncepcja nie byłaby wcześniej wypracowana. – Podłoże było, koncepcja została rozwinięta – mówił. Przyznał, że rozwiązanie zdało egzamin na krótką metę, ale „pytanie jest, co dalej”.

Murdzek pytał też o znane od jakiegoś czasu pismo Tratkiewicza z 2015 roku, w którym prosi on o potwierdzenie, że minister finansów Mateusz Szczurek rzeczywiści dostrzega „brak zasadności możliwości prowadzenia prac nad dalszymi modyfikacjami ustawy o podatku od towarów i usług”.

Świadek wyjaśniał, że notatka to efekt korespondencji mailowej, jaką prowadził wtedy z ówczesnym wiceministrem Jarosławem Nenemanem, który z kolei kontaktował się z ministrem Szczurkiem. Notatka, jak zaznaczył, „kończyła pewną korespondencję w tym zakresie”.

– Z ostrożności pozwoliłem sobie napisać taką notatkę, bo gdzieś w archiwum została. Jak się okazuje, pomysł był dobry – powiedział Tratkiewicz. – Jak rozumiem, pan minister zważył możliwości przeprowadzenia skutecznego procesu legislacyjnego, z uchwaleniem ustawy włącznie, i pewnie uznał, że w krótkim czasie może to okazać się nieaktualne – dodał pytany o interpretacje woli szefa MF.

Genowefa Tokarska (PSL–UED) pytała, jaka jest zdaniem świadka najbardziej wiarygodna metoda liczenia luki VAT.

Tratkiewicz odpowiedział, że jego zdaniem najbardziej wiarygodna jest metoda oddolna – badanie losowe przedsiębiorców VAT-owskich na reprezentatywnej próbie i analiza ich rozliczeń.

– Dzięki temu, że to próba reprezentatywna, możemy rozciągnąć ustalenia z badania na całą populację podatników – powiedział świadek. – Wtedy widzimy, jaka jest dekompozycja luki, ile może wynikać z przestępstw podatkowych, ile z szarej strefy, ile z tego, że podatnicy spóźniają się z zapłatą, nie płacą lub bankrutują – dodał. – Nie znam lepszej metody – ocenił Tratkiewicz.

Chojna-Duch: w 2008 r. nie było kwestii nieszczelności systemu VAT
„Przed 2014 r. luka VAT w Polsce była poniżej unijnej średniej”

Jak mówił Tratkiewicz, prace nad szacowaniem wielkości luki były w resorcie finansów prowadzone w departamencie makroekonomicznym i w kierowanym przez niego departamencie VAT.

– U nas był to temat nieco poboczny, bo wyliczaliśmy potencjalny VAT (...). W departamencie były m.in. zadania związane z szacowaniem podstawy dla VAT, czyli trzeba było oszacować, jaka powinna być podstawa dla wyliczenia składki VAT-owskiej do budżetu UE. Przy okazji tego zadania można było się zorientować, jaki jest teoretyczny VAT i faktyczne wpływy – mówił. – I każdy widział, jakie są – dodał.

Tratkiewicz wyjaśnił, że takie szacunki przeprowadzane są na danych historycznych.

– Odkrycie luki VAT–owskiej miało miejsce w 2014 r. – ujawnił. – Z wcześniejszych danych wynikających z rachunków narodowych luka nie budziła większych wątpliwości. Byliśmy tam poniżej unijnej średniej – podkreślił.

Tratkiewicz wskazał, że dopiero po ministerialnych przeszacowaniach z 2014 r., które były robione „mniej więcej” równolegle z wyliczeniami dotyczącymi Polski, jakie dla Komisji Europejskiej przeprowadzał niezależny podmiot, „wyszło, że luka dla naszego kraju jest wyższa”.

– Wtedy zobaczyliśmy, że trend jest niepokojący, bo byliśmy powyżej unijnej średniej – powiedział Tratkiewicz.


Prof. Modzelewski: Luka podatkowa rosła, a instrumenty uszczelniające były nieskuteczne
Luka VAT–owska wynikająca z karuzel zaczęła spadać w 2014

Mirosław Pampuch (Nowoczesna) dopytywał o stwierdzenie świadka, że od 2014 roku straty z powodu karuzel VAT–owskich były coraz mniejsze.

– Taką mam obserwację po lekturze raportu MFW z grudnia ub. roku – powiedział Tratkiewicz.

Z raportu tego wynika bowiem, że „luka wynikająca z nieprzestrzegania przepisów podatkowych w sektorze handlu bardzo istotnie maleje od 2014”. – Najbardziej spektakularny spadek jest w 2014, potem te spadki są mniej spektakularne, ale są – powiedział.

Dodał, że „logika nakazuje przyjąć, że większość karuzel wykorzystuje towary handlowe”, a to „może świadczyć o tym, że luka z karuzel w tym zakresie spadła”.

Świadek nie potrafił jednoznacznie odpowiedzieć, na ile karuzele są elementem luki VAT, a na ile np. szara strefa.

Pytany był przez posła Nowoczesnej, jakie przepisy uznałby za istotne, które zostały w tamtym okresie wprowadzone, które mogły wpłynąć na zwiększenie poboru, odpowiedział, że głównie przepisy dotyczące odwróconego obciążenia w poszczególnych sektorach. Np. w złomie „po wprowadzeniu odwróconego obciążenia były znacząco niższe”.
„Do 2015 r. ustawy uszczelniające nie szły gładko”

Jak zeznawał Tratkiewicz, ustawy powstawały powoli, ponieważ np. często nie było jednokrotnych konsultacji, konsultacje trzeba było powtarzać. A przy ostatnich uszczelnieniach czekano na opinię Rady Legislacyjnej, bo były wątpliwości konstytucyjne – dodał.

Jak mówił, w procesach legislacyjnych w latach 2013–2014 i na początku 2015 r. prace „szły jak po grudzie”, ministerstwo zawsze otrzymywało bardzo dużo uwag od przedstawicieli branż. Najwięcej było przy odpowiedzialności solidarnej i były to setki maili, cała akcja sterowana była przez jedną z organizacji, przedsiębiorcy zasypywali nas szablonowymi wiadomościami – mówił. Staraliśmy się na wszystkie odpowiedzieć, co zabierało dużo czasu – zaznaczył. Dodatkowo w mediach, zwłaszcza prasie ekonomicznej, pojawiały się nieprzychylne komentarze, że ograniczamy wolność przedsiębiorcy – dodał Tratkiewicz.

Jak zaznaczył, w czasie prac w 2016 r. m.in. nad pakietem paliwowym uwag było niedużo, a w mediach nie było wrzawy i rzucania kłód. – Nie wiem, czym to tłumaczyć – dodał.

Członek komisji Kazimierz Smoliński (PiS) pytał o mail Tratkiewicza z końca lutego 2015 r., w którym pisał: „Pan minister Neneman poinformował mnie, że po rozmowie z Panem Ministrem Szczurkiem zdecydowano, aby nie wychodzić z tymi zmianami, bo nie ma dla nich »klimatu«. Proponuję, aby do tematu wrócić po wakacjach w ramach przygotowania większych zmian (...).”

– Miałem pewien komunikat od zwierzchnika, który ustalał sprawę z ministrem Szczurkiem – skomentował Tratkiewicz.

Daniluk: Spadek przychodów z VAT na pewno był przedmiotem analiz
Raport na temat odwróconego VAT dla MF przygotowało CASE

Szef komisji Marcin Horała (PiS) pytał świadka o analizy, przygotowywane na zlecenie resortu przez zewnętrze firmy w czasach, gdy on pracował w MF.

Tratkiewicz przyznał, że resort postanowił zlecić na zewnątrz analizy w dwóch kwestiach: kas rejestrujących, którą przeprowadził w końcu „własnymi siłami”, a także skutków odwróconego VAT na pręty.

– Dlaczego to chcieliśmy zlecić na zewnątrz? Departament makroekonomiczny pewnie by przeprowadził taką ocenę, bo są tam fachowcy – mówił Tratkiewicz. – Ale chodziło nam o to, by była to obiektywna ocena niezależnych ekspertów – powiedział. Dodał, że „głównie za sprawą jednego pana profesora w tym kraju jest przeświadczenie, że odwrócone obciążenie jest szkodliwe”.

Do „uproszczonego postępowania przetargowego” zgłosiły się finalnie dwa podmioty, z których „jeden zaproponował niższą cenę i ten wygrał” – mówił. Było to Centrum Analiz Społeczno–Ekonomicznych, czyli ośrodek przeprowadzający raporty dotyczące luki VAT dla Komisji Europejskiej. Umowę podpisywał sam Tratkiewicz.

– Uważam, że ten raport był całkiem nieźle przygotowany – powiedział Tratkiewicz. Dopytywany przyznał, że obecnie, po odejściu z MF, pracuje właśnie w CASE.

Horała pytał także o odwrócony VAT na złom. Przypomniał świadkowi, że mechanizm ten znalazł się w projekcie noweli ustawy o VAT, którym Komitet Stały Rady Ministrów zajął się w połowie w 2009 roku, jednak zapadła decyzja o rozdzieleniu tego wątku. Część przepisów została uchwalona szybko, a odwrócony VAT na złom dopiero w 2011 roku. Świadek nie pamiętał jednak szczegółów tej sprawy.

Szef komisji pytał także, dlaczego resort finansów nie reagował na zgłoszenia wyłudzeń VAT, kierowane przez niektóre branże i nie proponował np. szybkiego wprowadzenia odwróconego VAT na te towary. Tratkiewicz zaznaczył, że zgłoszenia takie były zawsze konsultowane z pionem kontrolnym. Np. w sferze metali nieżelaznych, których dotyczyło jedno ze zgłoszeń, wyłudzenia okazały się niewielkie. Poza tym dla wielu z tych produktów wymagana była derogacja od przepisów unijnych, więc przygotowanie odwróconego obciążenia wymagało czasu.

– Jakby była skala alarmująca, jeśli chodzi o nadużycia, na pewno byśmy jakieś działania podjęli – zapewniał świadek.

Kotecki: od 20 do 35 proc. luki VAT to unikanie płatności i oszustwa

Kalendarz transmisji

PnWtŚrCzPtSoNd
 1 2 3 4 5 6 7
 8 9 10 11 12 13 14
 15 16 17 18 19 20 21
 22 23 24 25 26 27 28
 29 30 31    
22-07-2019
brak zaplanowanych transmisji
godziny transmisji mogą ulec zmianie z przyczyn organizacyjnych