Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Ta witryna wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Pliki cookies stosujemy w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Prywatności.

zaloguj się
Dostępność





 
Strona główna » Aktualności

„Nie umiem odpowiedzieć, dlaczego nie zdecydowałem o blokadzie rachunków Amber Gold”

16:09, 17.07.2018;   autor: msies, akune;   źródło: PAP

– Na pewno rozmawiałem z ministrem Rostowskim na temat Amber Gold wiosną 2012 roku – odpowiedział b. wiceszef ministerstwa finansów Andrzej Parafianowicz na pytanie przewodniczącej komisji śledczej czy dostał polecenie, że ma aktywnie zająć się sprawą agencji. Świadek nadzorował wówczas urzędy skarbowe.


Podziel się:   Więcej

Na wstępie przesłuchania świadek poinformował, że od listopada 2007 r. do grudnia 2013 r. był podsekretarzem stanu w resorcie finansów, pełnił też funkcję Generalnego Inspektora Kontroli Skarbowej oraz Generalnego Inspektora Informacji Finansowej. Jak podał, w grudniu 2013 r. złożył wniosek o odwołanie, gdyż „czuł się wypalony”. – Po przeszło sześciu latach w ministerstwie czułem się wypalony, zmęczony i wydawało mi się, że nie będę miał już więcej energii, pomysłów, żeby nadzorować tak skomplikowane i ogromne służby – mówił Parafianowicz.

Przesłuchiwany przez przewodniczącą komisji Małgorzatę Wassermann (PiS) często odpowiadał: „Nie pamiętam”.

Wassermann pytała świadka m.in. o kwestię jego kontaktów z b. szefem KNF Andrzejem Jakubiakiem w sprawie Amber Gold. – Jeśli dobrze pamiętam, to było pod koniec 2011 r., późna jesień, początek zimy – odpowiedział.

Dopytywany, co wówczas ustalili, Parafianowicz zeznał, że Jakubiak poinformował go o problemie z Amber Gold. – Z tego co pamiętam, mówił mi o narastającym problemie, zwłaszcza w kontekście braku reakcji prokuratury na składane zawiadomienia. Sugerował, czy służby skarbowe nie mogłyby przyjrzeć się temu tematowi – poinformował Parafianowicz.

B. wiceszef MF Andrzej Parafianowicz stanął przed komisją śledczą

 
 
 
...
 
Odpowiadając na kolejne pytania szefowej komisji, Parafianowicz zeznał, że zapewnił Jakubiaka, iż przyjrzy się temu tematowi i zorientuje się, co się dzieje.

– Jak pan się zorientował, to czego pan się dowiedział? – dopytywała Wassermann.

B. wiceszef MF oświadczył, że „wydaje mu się, że rozmawiał z przedstawicielami departamentów, prosząc o informacje, żeby zobaczyli, czy trwają tam jakieś kontrole, czy były kontrole, czy są planowane kontrole”. – Takie rutynowe działanie, żeby zdobyć jakąś wiedzę, co nasze służby zrobiły lub zrobią w tym temacie – mówił Parafianowicz.

Dodał, że prawdopodobnie rozmawiał z dyr. departamentu administracji podatkowej Maciejem Młodzikowskim lub z kimś z jego zastępców. – Nie pamiętam, czy dzwoniłem wtedy do Gdańska bezpośrednio po spotkaniu – zeznał Parafianowicz.

Świadek przekonywał, że nie pamięta szczegółowo, czego się dowiedział. – Moja pamięć jest zawodna – tłumaczył.

Dopytywany przez szefową komisji, Parafianowicz zeznał, że dowiedział się, że „taki podmiot działa, że były z nim problemy, takie organizacyjne”. – Znaczy zalegał z deklaracjami – opóźniał, nie składał, i że jest w tej chwili, że się tak wyrażę, pod opieką Pomorskiego Urzędu Skarbowego i że planowana jest tam kontrola – relacjonował. – Ja też mam takie wrażenie, że był pod opieką Pomorskiego Urzędu Skarbowego, jak czytam te akta – wtrąciła szefowa komisji.

– Panie ministrze, to jest niemożliwe co pan mówi. (...) 16 lutego 2012, czyli cztery miesiące później przeszedł pod tę opiekę w dziwnych okolicznościach. Ja pytam, czego się pan dowiedział 2 listopada 2011 r. po rozmowie z panem ministrem Jakubiakiem – skomentowała Wassermann.

Andrzej Jakubiak: ani Donald Tusk, ani nikt inny na mnie nie wpływał
O Amber Gold rozmawiałem z Rostowskim wiosną 2012 r.

Przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann pytała świadka, czy zakup linii lotniczych OLT przez Amber Gold nie był podstawą do wszczęcia kontroli przez Urząd Kontroli Skarbowej (UKS). – Sprawę prowadziła izba i urzędy skarbowe, na tamtym etapie (to) byłoby dublowaniem, pozyskiwaliby te same informacje – powtórzył świadek.

Wassermann ripostowała, że na przełomie listopada i grudnia 2011 r. nie było prowadzonego żadnego postępowania kontrolnego wobec Amber Gold ani OLT, więc nie byłoby mowy o żadnym dublowaniu się.

Parafianowicz odpowiadał, że wiedza „chociażby szczątkowa” ws. firmy Marcina P. na tamtym etapie była w urzędzie. Podkreślał, że w listopadzie, grudniu 2011 r. nie było pełnej wiedzy o zaniedbaniach poczynionych na początku działalności Amber Gold.

Następnie Wassermann zapytała Parafianowicza, czy ktoś mu zalecił, żeby „zostawił w spokoju” firmę Amber Gold i OLT i nie zajmował się aktywnie tą grupą spółek. – Nie – odpowiedział świadek.

Przewodnicząca pytała także, czy w listopadzie 2011 r. o sprawie Amber Gold poinformował ówczesnego ministra finansów Jacka Rostowskiego. – Nie pamiętam (...) na pewno rozmawialiśmy o tym wiosną 2012 r., jak firma OLT rozpoczęła działalność i, z tego co pamiętam, dosyć intensywnie się rozwijała – powiedział Parafianowicz.

Wassermann pytała także świadka, które podmioty posiadały narzędzia do tego, aby jak najszybciej zareagować i pozyskać informacje ws. Amber Gold. Parafianowicz wskazywał m.in. na UKS i izbę skarbową.

Przewodnicząca komisji pytała, czy poprosił b. szefową gdańskiego Urzędu Kontroli Skarbowej Małgorzatę Bogumił, aby zorientowała się przy pomocy swoich służb, jakim podmiotem było Amber Gold.

– Nie pamiętam, ale to raczej nie było potrzebne, bo miałem wiedzę, że zajmują się tym izba i urzędy skarbowe. Więc proszenie o dodatkowe działanie UKS–u byłoby na tamtym etapie dublowaniem działań – powiedział świadek.


Gorecka: O Amber Gold dowiedziałam się w trakcie kontroli podatkowej
„Wpływały informacje z banków na temat podejrzanych transakcji Amber Gold”

– Wydaje mi się, że pod koniec kwietnia 2012 roku informowaliśmy ABW ws. Amber Gold, jeśli dobrze pamiętam to o podejrzanych transakcjach – powiedział Parafianowicz podczas przesłuchania.

– Faktem jest, że wpływały informacje z banków na temat podejrzanych transakcji Amber Gold. Stąd reakcja departamentu i notatka do ABW – dodał.


Dębiński: Prawo zabrania mi wypłaty pieniędzy, które do tej pory odzyskano
Wassermann: kłamaliście w Sejmie, że o Amber Gold dowiedzieliście się 19 kwietnia 2012 r.

Przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann pytała świadka m.in. o to co resort finansów zrobił, by „zablokować tą piramidę finansową”.

– Jesienią 2012 roku komisjom sejmowym został przedstawiony na piśmie pełny harmonogram, z dokładnością do jednego dnia, wszystkich czynności wykonanych przez wszystkie urzędy skarbowe i później przez +uksy+ (urzędy kontroli skarbowej) w stosunku do Amber Gold – powiedział Parafianowicz.

– To jest kłamstwo co żeście przedstawili wtedy w Sejmie – stwierdziła Wasserman. Według niej, w przedstawionej informacji resort skłamał w punkcie mówiącym o tym, że „do 19 kwietnia nie posiadał żadnej wiedzy na temat podatnika Amber Gold”.


Świadek ws. Amber Gold: nagle odwołano wspólną realizację z ABW
„Nie umiem odpowiedzieć, dlaczego nie zdecydowałem o blokadzie rachunków Amber Gold”

Podczas przesłuchania szefowa komisji Małgorzata Wassermann (PiS) pytała świadka m.in. o to, czy i kiedy doszło do blokady rachunków Amber Gold. – Nie pamiętam – odparł Parafianowicz.

Wassermann dopytywała jednak, czy były podstawy do ich zablokowania. – To kwestia oceny. Wydaje mi się, że nie występowano o blokowanie, znaczy żadna z instytucji zobowiązanych nie wystąpiła o zablokowanie rachunków i o przekazanie sprawy do dalszej blokady prokuraturze – zeznał świadek. Odpowiadając na kolejne pytania szefowej komisji, Parafianowicz przyznał, że Generalny Inspektor Informacji Finansowej ma możliwość zablokowania rachunku firmy na 72 godz., a potem powinien uzyskać „przedłużenie” prokuratorskie.

– Czy pan to zrobił w stosunku do kont Amber Gold? – pytała więc Wassermann. „W kwietniu na pewno nie. Czy w sierpniu robił to departament (którym kierował świadek – PAP), czy prokuratura, nie pamiętam – odpowiedział Parafianowicz.

– Jednym słowem do upadku Amber Gold nie wykonał pan tego” – skomentowała szefowa komisji. – W maju ma pan wiedzę, że jest to piramida finansowa rozpracowywana przez ABW, że sprawa jest rozwojowa (...). Dlaczego w tych okolicznościach pan nie podjął decyzji o blokadzie rachunków? – kontynuowała Wassermann.

– Nie umiem odpowiedzieć dzisiaj na to pytanie, jaką wiedzę miałem wtedy i czy były mocne przesłanki do zamknięcia tych rachunków – odpowiedział Parafianowicz.

Odpowiadając na kolejne pytania świadek zapewnił, że na temat blokad rachunków nie rozmawiał z ówczesnym szefem MF Jackiem Rostowskim. Podał też, że na temat sprawy Amber Gold „nigdy” nie rozmawiał z ówczesnym premierem Donaldem Tuskiem.


Były naczelnik US: Amber Gold nie karano bo kontrola podatkowa miała być rozszerzona
Dwa banki informowały o podejrzanych transakcjach

Tomasz Rzymkowski (Kukiz'15) pytał też świadka, jakimi działaniami skutkowała wiedza, którą powziął w kwietniu i maju, dotycząca przepływów finansowych Amber Gold. Informację tę – jak mówił polityk Kukiz'15 – przekazały MF dwa banki – Meritum Bank i Alior Bank. Chodziło o transakcje ponadprogowe wykonywane przez Amber Gold.

– Z tego co pamiętam, poinformowaliśmy o tych transakcjach ABW – odparł świadek.

– A jakie działania wewnątrz ministerstwa i podległych służbach były podjęte? – dopytywał poseł Kukiz'15. – Nie pamiętam, jakie wydawałem konkretne polecenia w sprawie – odpowiedział Parafianowicz.

Przewodnicząca komisji zwróciła uwagę, że departament w MF, którym kierował Parafianowicz, pozyskał ponad 2 tys. razy informację o transakcjach ponadprogowych (na ok. 2 mld zł), w których stroną była jedna ze spółek Amber Gold.

– Dlaczego pomimo zgłoszeń instytucji obowiązanych (banków – PAP) Generalny Inspektor Informacji Finansowej (...) co najmniej do maja 2012 r. nie podjął stosownych czynności, do których był zobowiązany z mocy ustawy – dopytywał więc Rzymkowski.

– Nie pamiętam, czy jak departament dostał jakieś informacje z banku, czy je analizował, czy przekazał dalej, tego nie wiem, nie pamiętam – odparł Parafianowicz.

Wątek ten kontynuowała Wassermann. – Kiedy komórki panu podległe, mając te informacje, wychwyciły taki podmiot jak Amber Gold i dokonały analizy, że z deklaracji podatkowych nie wynika, aby on mógł obracać takimi pieniędzmi, kiedy przyszli do pana z takimi informacjami, co pan z tym zrobił? – pytała szefowa komisji.

– Nie pamiętam konkretnych czynności tego typu, o których pani przewodnicząca mówi. Na pewno była prowadzona korespondencja w tej sprawie z ABW – mówił Parafianowicz.

– A jeśli ten departament nie dokonał czynności w stosunku do Amber Gold, czy to jest niedopełnienie obowiązków, przy takich kwotach i takiej liczbie transakcji? – pytała dalej szefowa komisji.

– Nie wydaje mi się, żeby departament nie dochował obowiązków (...) ja zastrzeżeń do pracy departamentu nie miałem – odpowiedział świadek.



„Wątek skarbówek ws. Amber Gold zasługuje na zainteresowanie prokuratury”
„Były zaniedbania skarbówki ws. Amber Gold, ale od 2011 r. działania przyspieszyły”

Tomasz Rzymkowski (Kukiz'15) pytał o podpisane przez świadka pismo z 17 września 2012 r. do ówczesnego ministra spraw wewnętrznych Jacka Cichockiego.

– Naczelnicy urzędów skarbowych nie przeprowadzili przed 2012 r. kontroli podatkowych w spółce Amber Gold, ponieważ w wyniku dokonanej analizy i przyjętych do jej wykonania paramentów, podatnik został zakwalifikowany do grupy niskiego ryzyka w zakresie niewywiązywania się z obowiązków podatkowych – głosi fragment pisma, odczytany przez Rzymkowskiego.

Poseł Kukiz'15 zapytał, dlaczego pismo do ówczesnego ministra spraw wewnętrznych było tak „oderwane od rzeczywiści”. Podkreślił, że powstało już po upadku Amber Gold i linii lotniczych OLT oraz zatrzymaniu Marcina P.

Parafianowicz odpowiedział, że wszystko, co powiedział Rzymkowski, to prawda, ale z jednym zastrzeżeniem. Jak mówił, cytowane fragmenty dotyczą wyjaśnień złożonych Cichockiemu ze strony naczelników skarbowych, dlaczego nie zajmowali się kontrolą Amber Gold przed 2012 r. Podkreślił, że fragment pisma to nie opinia „po fakcie”.

– Nikt nie neguje, że w latach 2009, 2010 były zaniedbania w urzędzie skarbowym, za mało podejmował (działań), za wolno, (był) opóźniony w czasie, te reakcje urzędu skarbowego były spóźnione i to wyraźnie, i nikt tego nie neguje – przyznał Parafianowicz.

Przewodnicząca komisji zapytała go, czy w 2011 i 2012 r. nie było podobnych zaniedbań. Parafianowicz ocenił, że od jesieni 2011 r. „te działania (urzędu skarbowego) wyraźnie przyspieszają”. – Czy one (były) dostateczne, kompletne, wystarczająco szybkie, to jest kwestia dyskusyjna, ale one wyraźnie wtedy przyspieszają – przekonywał świadek.

Wassermann nie zgodziła się z oceną Parafianowicza. Wskazywała, że Pomorski Urząd Skarbowy wystosował 19 różnego rodzaju wezwań do Marcina P., które w większości pozostały bez odpowiedzi. Dodała, że nawet ówczesny minister finansów Jacek Rostowski mówił w Sejmie, że kontrolerom w zasadzie nie udało się pozyskać większości dokumentów z Amber Gold.


Komisja ds. Amber Gold będzie kontynuowała wątek służb skarbowych
Wassermann oceniła, że kontrolerzy w zasadzie byli bezsilni w stosunku do podatnika, „który im drzwi nie otwierał”. Jak mówiła, komisja nie widzi różnicy między działaniami kontrolnymi w latach 2009 i 2010 oraz w latach 2011 i 2012.

Parafianowicz stał na stanowisku, że działania Pomorskiego Urzędu Skarbowego na tle roku 2009 i częściowo 2010 wyglądały lepiej. Przewodnicząca komisji mówiła jednak, że komisja nie jest w stanie dostrzec „jakiegokolwiek pozytywnego działania Pomorskiego Urzędu Skarbowego”.

– Mało tego, dramatem jest przeprowadzona kontrola przez 44 miesiące, a potem postępowanie podatkowe zakończone katastrofą po stronie urzędu i przegraniem wszystkiego, co było możliwe – powiedziała Wassermann.

Mówiła też, że Pomorski Urząd Skarbowy nigdy nie ustalił, jaki był przedmiot działalności Amber Gold i chciał wymierzyć podatki, których nie powinien.

– Kompletna porażka, ale tak dramatycznej porażki to trudno sobie wyobrazić i mam nadzieję, chociaż mówię to z bólem serca, że poszkodowani zedrą z was, urzędników skórę w procesach – konkludowała przewodnicząca komisji.


Komisja śledcza ds. Amber Gold będzie kontynuowała wątek służb skarbowych
„Nie było podstaw do dymisji szefów gdańskich służb skarbowych z powodu zaniedbań dot. Amber Gold

– Nawet jeśli nadzór nad Amber Gold był niewystarczający, nie dawało to podstaw do dymisji dyrektora Izby Skarbowej w Gdańsku Mirosława Kowalskiego i szefowej gdańskiego UKS Małgorzaty Bogumił; możemy dyskutować, czy mogli ściślej nadzorować, szybciej reagować – zeznał b. wiceszef MF Andrzej Parafianowicz.

Podczas wtorkowego posiedzenia komisji śledczej ds. Amber Gold Iwona Arent (PiS) pytała Parafianowicza, czy ten wnioskował do ministra finansów o odwołanie ówczesnego dyrektora Izby Skarbowej w Gdańsku Mirosława Kowalskiego oraz szefowej gdańskiego Urzędu Kontroli Skarbowej Małgorzaty Bogumił, w związku z ich zaniedbaniami ws. Amber Gold.

– Nie wnioskowałem do ministra finansów o odwołanie tych osób (...) W mojej opinii, nawet jeśli nadzór (nad Amber Gold) był niewystarczający, to nie kwalifikowało się to do dymisji – mówił. Dodał, że miał pełnomocnictwo szefa MF do wnioskowania w tej sprawie.

Arent dopytywała czy, według niego, Kowalski i Bogumił nie zawinili zatem w sprawie Amber Gold. Parafianowicz odparł, że kwestia ich winy „jest dyskusyjna”. – Możemy dyskutować, czy mogli ściślej nadzorować, szybciej reagować; to jest kwestia ocenna – przekonywał.

Wassermann pytała też, na jakiej podstawie Parafianowicz przyznał Małgorzacie Bogumił w 2012 r., gdy wybuchła afera Amber Gold, 57 tys. nagrody. – Wszyscy dyrektorzy wszystkich +UKS-ów+ byli nagradzani w jednolity sposób. Był specjalny algorytm do ich oceny w danym kwartale i na tej podstawie były przeliczane konkretne kwoty – tłumaczył b. wiceszef MF.

Dodał, że o przyznaniu nagrody nie decydowały „konkretne przypadki”, którymi dany dyrektor się zajmował. – Na ten algorytm składało się bardzo wiele czynników – dodał.


Wassermann: Sześć zawiadomień do prokuratury po przesłuchaniach w wątku służb specjalnych
„Informację, że syn premiera pracuje w OLT uzyskałem z mediów

– Informację, że syn premiera Donalda Tuska, Michał pracuje w należących do Amber Gold liniach lotniczych OLT Express uzyskałem z mediów – przyznał Andrzej Parafianowicz.

Pod koniec lipca 2012 r. upadłość ogłosiły linie lotnicze OLT Express należące do spółki Amber Gold. Niedługo potem okazało się, że ze spółką współpracował pracujący w Porcie Lotniczym w Gdańsku Michał Tusk. Miał się zajmować obsługą prasową linii OLT Express i analizą ruchu lotniczego z Gdańska.

– Kiedy dowiedział się pan, że syn premiera Donalda Tuska współpracuje z liniami lotniczymi należącymi do Marcina P. – pytał podczas wtorkowego przesłuchania Jarosław Krajewski z PiS.

– Informację, że syn premiera pracuje w OLT uzyskałem z mediów – odpowiedział Parafianowicz. – Nie pamiętam kiedy była pierwszy raz ta informacja medialna – dodał.

Dopytywany czy nikt wcześniej nie informował go o tym odparł, że nie. Świadek zeznał też, że nie rozmawiał na temat Michała Tuska z ówczesnym szefem MF Jackiem Rostowskim, ani z urzędnikami z resortu. – Z nikim nie rozmawiałem o zatrudnieniu pana Tuska, a tym bardziej z pracownikami – mówił świadek.

– Syn premiera był jakimś tam zwykłym analitykiem rynku lotniczego – stwierdził w pewnym momencie przesłuchania Parafianowicz.


Wassermann do świadka: Takiego dziadostwa, to nigdy nie widzieliśmy
„Postawa prokuratury ws. Amber Gold budzi zdziwienie”

– Firma Amber Gold nie była „pod opieką” Ministerstwa Finansów – zapewnił Andrzej Parafianowicz. Jak ocenił, postawa prokuratury ws. Amber Gold „budzi zdziwienie”. Nie chcę tego oceniać, ale miałem wrażenie, że to jest niedbalstwo - wskazał.

W trakcie przesłuchania Jarosław Krajewski (PiS) nawiązał do wcześniejszych wypowiedzi Parafianowicza przed komisją, który stwierdził, że Amber Gold było „pod opieką” Pomorskiego Urzędu Skarbowego. Świadek wyjaśnił, że określenie "pod opieką" było kolokwializmem i chodziło mu o to, że Amber Gold było we właściwości tego urzędu.

– Mówiąc „opieka” rozumiałem, że był we właściwości tego urzędu i nikt nie dawał jakichś specjalnych przywilejów. Czas pokazał, że rzeczywiście były zaległości, zaniedbania ze strony urzędów skarbowych. Tego nikt nie neguje – powiedział Parafianowicz. – To nie znaczy, że (Amber Gold) jakieś specjalne przywileje tam miał. Nie wydaje mi się, żeby były jakieś specjalne przywileje ze strony innych instytucji – zastrzegł.

Świadek zaznaczył, że „budzi zdziwienie” postawa prokuratury w tej sprawie. – Nie chcę tego oceniać, ale miałem wrażenie, że to jest niedbalstwo – powiedział świadek.

Krajewski kontynuując temat, zapytał Parafianowicza, czy według jego wiedzy Amber Gold było „pod opieką” resortu finansów. – Czy chodzi o to, czy miała specjalne przywileje w Ministerstwie Finansów? (...) Firma Amber Gold nie była, w rozumieniu pańskim, pod opieką Ministerstwa Finansów – odparł świadek.

W toku przesłuchania Krajewski poruszył też kwestię pisma, które Parafianowicz wystosował do ABW 19 kwietnia 2012 r. – Czego pan oczekiwał od Agencji na to swoje formalne zapytanie? – pytał poseł PiS. – Oczekiwałem reakcji ze strony ABW – odpowiedział świadek.

Dopytywany, czy uważał wówczas, że sprawa ta jest pilna, świadek odpowiedział: „Dosyć pilna, ale uczciwie przyznam, że wtedy nie miałem pewnej wiedzy na temat skali zjawiska o nazwie Amber Gold”.

Krajewski pytał dalej, dlaczego Parafianowicz wysłał to zapytanie dopiero w połowie kwietnia 2012 r., a nie np. w listopadzie 2011 r., po spotkaniu z ówczesnym szefem KNF Andrzejem Jakubiakiem.

– Na początku listopada wiemy tylko tyle, że KNF podejrzewa jakiś podmiot o prowadzenie działalności parabankowej i zawiadamia prokuraturę. Prokuratura de facto jest bezczynna i lecą miesiące. W mojej ocenie 2 listopada 2011 r., bezpośrednio po spotkaniu (z Jakubiakiem – PAP) nic nie wskazywało jeszcze, że sprawa jest rozwojowa i być może trzeba będzie ją przekazać również do ABW – odpowiedział Parafianowicz.



Świadek: po powrocie do Warszawy wiedzieliśmy już, że Amber Gold to poważna sprawa
Świadek: Pierwszy raz rozmawiałem z Rostowskim o Amber Gold na lotnisku

– Pierwszy raz z szefem MF Jackiem Rostowskim rozmawiałem o Amber Gold na chwilę przed notatką ABW z kwietnia 2012 r.; spotkaliśmy się na lotnisku; widać było, że Rostowski interesował się tematem – zeznał wiceszef MF i Główny Inspektor Informacji Finansowej.

Przewodnicząca komisji śledczej Małgorzata Wasserman pytała Parafianowicza czy zlecił odpowiednim organom przeprowadzenie kontroli banków, zwłaszcza banku BGŻ, pod kątem realizacji przez nie ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu w związku z wybuchem afery Amber Gold.

– Były kontrole, (ale) na pewno nie zlecałem kontroli pod kątem: „Zobaczcie czy informowali o Amber Gold” – odparł. Zaznaczył, że takie kontrole są rutynowe i odbywają się cyklicznie.

Z kolei Jarosław Krajewski (PiS) pytał Parafianowicza czy temat wywiązywania się przez banki z „obowiązku informowania o transakcjach ponadprogowych i podejrzanych” pojawił się w jego rozmowach z szefem MF Jackiem Rostowskim. – Raczej nie – odparł Parafianowicz. Zaznaczył też, że nie przypomina sobie, by były wówczas informacje, iż któryś z banków się z tego obowiązku nie wywiązuje. Dodał, że Rostowski nie zlecał mu przeprowadzenia kontroli w bankach w związku z Amber Gold.

Pytany, kiedy po raz pierwszy rozmawiał z ówczesnym ministrem finansów nt. konieczności podjęcia jakichś działań ws. Amber Gold Parafianowicz odparł, że taką rozmowę odbył na lotnisku Chopina w Warszawie, jeszcze przed oficjalnym pismem ABW w tej sprawie z 19 kwietnia 2012 r. – Nie wydawał konkretnego polecenia (Rostowski) ale widać było, że zainteresował się tematem i widać było, że będzie chciał wiedzę swoją pogłębić – powiedział. Jak dodał, rozmowę o Amber Gold „sprowokował widok samolotów OLT”. – Cała rozmowa trwała dosłownie kilka minut (...) Z tego co pamiętam, to była pierwsza nasza rozmowa na ten temat – powiedział.

Dopytywany czy ktoś sugerował mu, by nie zlecać kontroli w bankach, Parafianowicz zaprzeczył.


B. z-ca dyr. Izby Skarbowej: Amber Gold nie składało deklaracji podatkowych
„W sensie formalnym nie czuję się odpowiedzialny za aferę Amber Gold”

– W sensie formalnym nie poczuwam się do odpowiedzialności za aferę Amber Gold, ale mając świadomość skali sprawy i strat ludzi, często myślę, czy mogłem coś zrobić lepiej, szybciej – zeznał Andrzej Parafianowicz. Dodał, że nigdy nie odniósł wrażenia, by Marcin P. miał „parasol ochronny”.

Witold Zembaczyński (Nowoczesna) pytał we wtorek świadka, czy P. był słupem. Parafianowicz odparł: „Nie wiem, czy był słupem, tej wiedzy nie mam”. – Natomiast wcześniejsza działalność pana P. wskazuje na inną skalę – zaznaczył. Jak mówił, P. był pięcio- czy sześciokrotnie karany za podobne przestępstwa, ale to była „zupełnie nie ta skala”. – Może (to) świadczyć, że ktoś go zainspirował, albo po sześciu razach wyciągnął nauki i biznes, że tak się wyrażę, rozkręcił śmielej – mówił Parafianowicz.

Poseł Nowoczesnej chciał także wiedzieć, czy były ustalenia, skąd P. miał kapitał początkowy na rozwój działalności Amber Gold. – Jeśli chodzi o wiedzę służbowo-urzędniczą, nie mam wiedzy nt. osób współpracujących. Za czasów, kiedy odszedłem z ministerstwa, takiej wiedzy nie było – zeznał Parafianowicz.

Poseł Nowoczesnej zapytał świadka, czy jako były podsekretarz stanu w resorcie finansów poczuwa się do odpowiedzialności za aferę Amber Gold.

– Afera Amber Gold to bardzo przykre, tragiczne dla niektórych osób wręcz zdarzenie, mnóstwo ludzi poniosło straty finansowe, trzeba jednak pamiętać, że to jest zjawisko szersze i powtarzające się. W Polsce na przestrzeni ostatnich 30 lat mieliśmy takich zdarzeń kilka dużych i szereg mniejszych – odpowiedział Parafianowicz.

Jak mówił, nic nie zabroni ludziom podejmowania ryzyka, hazardu. – Mam pełne współczucie i pełne zrozumienie dla osób, które poniosły straty finansowe, jednak trzeba pamiętać, że inwestycje zwłaszcza oferujące poważne zyski, są obarczone większym ryzykiem – zwrócił uwagę świadek. Wskazał jednak, że w żaden sposób nie umniejsza to faktu, że działania prokuratury, urzędów skarbowych, zwłaszcza w początkowej fazie działalności Amber Gold, były zbyt „opieszałe” albo, jak w przypadku prokuratury, „zaniechane”.

Zembaczyński dopytywał świadka, czy poczuwa się do odpowiedzialności za wybuch i przebieg afery Amber Gold. – Tak na wprost nie poczuwam się do odpowiedzialności, natomiast mając świadomość skali i strat ludzi, często myślę, czy mogłem coś zrobić lepiej, szybciej – powiedział Parafianowicz. Na stwierdzenie Zembaczyńskiego, że nie poczuwa się do odpowiedzialności, odparł, że w „takim sensie formalnym – nie”, ale jest mu „szalenie” żal poszkodowanych ludzi.

Odpowiadając na kolejne pytania, zaznaczył, że nigdy nie odniósł wrażenia, żeby P. miał parasol ochronny ze strony jakiegokolwiek urzędu, „nawet prokuratury”.


Komisja śledcza ds. Amber Gold rozpoczyna przesłuchania w wątku służb skarbowych


Wassermann: Część materiałów wskazuje na zaniedbanie. Ale są też takie, które podają wersję odmienną

Kalendarz transmisji

Sierpień 2018
PnWtŚrCzPtSoNd
   1 2 3 4 5
 6 7 8 9 10 11 12
 13 14 15 16 17 18 19
 20 21 22 23 24 25 26
 27 28 29 30 31  
22-08-2018
brak zaplanowanych transmisji
godziny transmisji mogą ulec zmianie z przyczyn organizacyjnych