zaloguj się
Dostępność

 
Strona główna » Aktualności

Chojna-Duch: Nie proponowałam wyjazdu na Seszele b. wiceministrowi finansów Parafianowiczowi

11:24, 22.05.2019;   autor: msies;   źródło: PAP

– Nie wiem w jakim charakterze w Ministerstwie Finansów pracowała Renata Hayder – powiedziała pytana o to przez przez komisję śledczą ds. VAT b. wiceminister finansów Elżbieta Chojna-Duch. Ustosunkowała się też do zeznania b. wiceministra finansów Andrzeja Parafianowicza, który wcześniej zeznawał przed komisją, że proponowała mu wyjazd na Seszele.


Podziel się:   Więcej

Elżbieta Chojna-Duch podczas środowego przesłuchania była ponownie pytana o kwestię Renaty Hayder i rozbieżności w zeznaniach przed komisją.

Jak oceniła, rola Hayder w MF była "bardzo istotna".

21 listopada 2018 r. Chojna-Duch po raz pierwszy wymieniła nazwisko Hayder. Była wiceminister finansów zeznała wówczas, że Renata Hayder była doradcą społecznym Rostowskiego i jednocześnie pełniła różne funkcje w firmie Ernst&Young. Chojna-Duch nazwała Hayder „superpracownikiem” i twierdziła, że konsultowała ona z urzędnikami propozycje legislacyjne i przedstawiała swoje fragmenty projektu ustawy. Jej ingerencja - zdaniem b. wiceminister - daleko wykraczała poza funkcję opiniodawczo - doradczą. Powiedziała też, że doradczyni miała w resorcie swój gabinet.

Chojna-Duch: w 2008 r. nie było kwestii nieszczelności systemu VAT
 
 
 
...
 
Była wiceminister odnosząc się do zeznań Hayder, która przed komisja stanęła w styczniu br. powiedziała, że „pani Renata Hayder przyznała, że uczestniczyła w pracach MF” m.in. ws. nowej ustawy o VAT. – Miała przepustkę stałą do gmach MF, twierdziłam, że miała gabinet - ona nazwała to pokojem. To jest właściwie jedyna rozbieżność (w zeznaniach – red.) - powiedział b. wiceminister.

Według Chojny-Duch rola Hayder w resorcie finansów „była bardzo istotna”. Choć sama Hayder miała ją - zdaniem b. wiceminister – „bagatelizować”.

– Nasuwa się pytanie, jaki był cel pracy bez zatrudnienia i płacy? Być może były to pobudki patriotyczne i pracowała w tym charakterze jako doradca społeczny czy honorowy. Ale takich funkcji właściwie nasze prawo nie zna, a ponadto co jest tu najważniejsze, przekazywała propozycje z EY z maila z tamtejszej instytucji do MF do różnych podmiotów i departamentów. Nie wiem jaka była podstawa prawna dostępu też do wrażliwych informacji (...) Nie oceniam jej roli, mogę stawiać pytania (...) Nie wiem w jakim charakterze w MF pracowała - powiedziała Chojna-Duch.
„Nie proponowałam wyjazdu na Seszele b. wiceministrowi finansów Parafianowiczowi”

Na początku lutego br., b. wiceminister finansów Andrzej Parafianowicz zeznając przed komisją śledczą ds. VAT, powiedział, że była wiceminister finansów Chojna-Duch proponowała mu wyjazd na Seszele do willi zaprzyjaźnionego przedsiębiorcy.

– Byłam na Seszelach. Powróciłam. Powiedziałam, że jest to bardzo przyjemny wyjazd. Nie jestem biurem podróży, więc nie będę tutaj promowała tych 100 wysp. Ale mogę powiedzieć, że każdemu bym też proponowała i zachęcała do spędzenia tam czasu – powiedziała w środę Chojna–Duch, pytana o słowa Parafianowcza.

Zapewniła, że nie zna żadnego biznesmena polskiego, który miałby tam dom, willę, czy jakąkolwiek przystań. – I sądzę, że nikt tam z polskich biznesmenów nie ma swojej własności, bo jest to po prostu daleko. Wyjeżdżać na urlop, pokonując całą dobę podróży jest ciężko. Bliżej jest chyba w Europie – mówiła.

Zdaniem Chojny–Duch, Parafianowicz „błędnie odczytał” jej słowa.

– Mogę powiedzieć, że nie rozumiem dlaczego i co z tego miałoby wynikać. Dlaczego takie dziwne supozycje i to na forum publicznym. To była krótka rozmowa po moim przyjeździe. Zastępował mnie prawdopodobnie. Ja byłam kilka dni nieobecna(...). Przyszłam mu podziękować. Zapytać się, jakie w moim imieniu wykonywał czynności. W takiej prostej rozmowie towarzyskiej, skoro tam byłam, to powiedziałam, że było to bardzo, bardzo miłe spędzenie czasu – powiedziała.

Dodała, że było jej przykro „słysząc to właśnie w ustach pana ministra Parafianowicza”. – Sądzę, że miało to na celu obniżenie mojej wiarygodności, czy wskazanie jakiś intencji, które właściwie nie miały miejsca. Tylko tyle mogę powiedzieć. Nie ma to naprawdę żadnego znaczenia. Ja o tym zapomniałam. Odsłuchując tę wypowiedź pana ministra, zdziwiłam się, że on takie rzeczy pamięta. Być może też paru osobom powiedziałam, że jest tam po prostu fajnie – tłumaczyła.

Parafianowicz na początku lutego powiedział: – Minister Chojna–Duch miała taką chęć, jakby zbliżania się. Panią minister widziałem ostatni raz na obronie mojej pracy magisterskiej, a potem dopiero w ministerstwie, co nie przeszkodziło pani minister skracając dystans zaproponować mi, żebym pojechał na wakacje na Seszele do wilii zaprzyjaźnionego przedsiębiorcy. – No tak, że będzie miło, pojedziemy – mówił wówczas Parafianowicz.

Dodał, że propozycja Chojny–Duch dotyczyła „wyjazdu z rodziną”. – Prawdę mówiąc nie wiedziałem, co mam ze sobą zrobić wtedy – dodał Parafianowicz.
„Wprowadzono mnie w błąd ws. sankcji”

Chojna-Duch pytana była o sprawę, do której odnosiła się podczas poprzedniego przesłuchania w listopadzie ub. roku. Chodzi o likwidację tzw. sankcji vatowskiej zapisanej w projekcie nowelizacji ustawy o podatku od towarów i usług, który wpłynął do Sejmu w lipcu 2008 r. Był to projekt rządowy, który zawierał propozycję likwidacji 30-proc. sankcji za zaniżenie czy zawyżenie zwrotu podatku.

Przewodniczący komisji Marcin Horała przypomniał w środę, że podczas poprzedniego przesłuchania Chojna-Duch zeznała, iż była sceptyczna wobec zniesienia sankcji. Jednak - jak mówił - wątkiem, który często przewijał się w przesłuchaniach, był wątek pisma ws. zniesienia sankcji z odręcznym podpisem Chojny-Duch o treści „akceptuję”. Pytał, czy osobiście była za zniesieniem sankcji, czy nie.

Chojna-Duch oceniła, że sytuacja była trudna. – Na posiedzeniach komisji Przyjazne Państwo, tzw. Komisji Palikota, przez dłuższy czas stawiałam odpór propozycjom likwidacji sankcji. Wypowiadałam się również w mediach, chyba kilkukrotnie w TVN, że sankcje powinny być kontynuowane. W pewnym momencie pojawiła się bardzo wyraźna presja, m.in. ze strony dr. Hayder - mówiła. Jak dodała, przekonało ją pismo mówiące o tym, że Komisja Europejska zdecydowała o zniesieniu sankcji.

– Pamiętam, że tak było. Wprowadzono mnie w błąd. Żałuję, że wyraziłam zgodę na to i dokonałam akceptacji tego fragmentu projektu ustawy, mimo że uważałam i nadal uważam, że sankcje były konieczne - podkreśliła.

Jak mówiła, w błąd wprowadzono nie tylko ją, ale również posłów, którzy przyjęli tę propozycję. – Wiem, później czytałam przesłuchania z komisji sejmowej - zeznała. Dodała, że po ok. pół roku okazało się, że wyrok Trybunału Sprawiedliwości był odmienny i przywrócenie sankcji okazało się konieczne.

– Rzeczywiście można powiedzieć, że była to moja porażka spowodowana nieprawdziwymi informacjami z Departamentu Europejskiego Ministerstwa Finansów - zeznała.

Chojna Duch pytana była także przez Horałę o spotkania z Modzelewskim. – Szczerze mówiąc nie pamiętam, czy spotykałam się z prof. Witoldem Modzelewskim w Ministerstwie Finansów. Podkreśliła, że jest on wybitnym specjalistą ws. VAT i „być może się go radziła”. – Nie powiedziałam, że go nie było w Ministerstwie Finansów, powiedziałam, że chyba go nie było - zeznała, tłumacząc, że często spotykali się na uczelni.
„18 projektów aktów prawnych rozszczelniło system VAT”

– Te działania, które następowały w Sejmie, 18 projektów aktów prawnych, rozszczelniły system VAT–owski z poprzedniego, oryginalnego brzmienia. Każdy z nich spowodował istotne luki i owocował stratami budżetowymi. To mogę w tej chwili powiedzieć po przestudiowaniu w ciągu ostatniego miesiąca różnego rodzaju dokumentów, po obserwacji, z którą miałam do czynienia. Była to, można powiedzieć, akcja celowa. Nie był to przypadek. Był to demontaż naszego systemu podatkowego VAT–u – mówiła Chojna–Duch.

Powiedziała, że opracowania różnych międzynarodowych organizacji jak CASE, Komisji Europejskiej, Banku Światowego, Międzynarodowego Funduszu Walutowego, wskazywały „dużo wcześniej” na „ogromną skalę” oszustw, wyłudzeń podatkowych i wpływie międzynarodowych organizacji przestępczych, które – po 2009 roku, 2010, 2011 r.– zostały w „jakiś sposób” ograniczone w swoich działaniach w państwach zachodnich.

– Akcja szturmowania rynku polskiego zaczęła się na dobre w 2010, 2011 roku. Wydaje mi się, że była to akcja zorganizowana, i w tym celu również przygotowany został jakby grunt, pod tego typu działalność międzynarodowych grup przestępczych, stosujących różne formy takie jak karuzele podatkowe itd. – powiedziała Chojna–Duch.
Parafianowicz: Luka VAT to efekt i wielkich, i małych oszustw
„Gdybym nie zaakceptowała projektu, musiałabym odejść z MF”

Chojna–Duch na pytanie, czy w praktyce ministerstwa było możliwe, aby – jako odpowiedzialna za projekt – mogła go nie zaakceptować, jeśli wcześniej swoją akceptację wyraził minister.

– To było niemożliwe. Musiałabym wtedy zrezygnować z pracy i Ministerstwa Finansów. Wahałam się i następnego dnia po podpisaniu straciłam ten departament. Wiedziałam już wtedy, że to jest mój błąd – zeznała. – Musiałam podpisać, bo taka była wola ministra [finansów Rostowskiego] – dodała.

Jak mówiła, wystąpiła też w TVN i stwierdziła jednoznacznie, że to błąd, gdyż rozszczelnia system podatkowy i będzie miało złe skutki dla dochodów budżetowych. Wspominała, że użyła wówczas metafory strumyków, które będą wypływać z budżetu.

– Następnego dnia zostałam odsunięta od nadzoru nad departamentami podatkowymi. Powiedziano mi, że nie podobało się to premierowi Tuskowi; to moje stwierdzenie w TVN – powiedziała.

Padło także pytanie, że skoro minister Rostowski podjął decyzję w sprawie likwidacji sankcji, to w jakim celu, następnego dnia, wiceminister Hanna Majszczyk wysłała projekt do konsultacji do izb i urzędów skarbowych.

– To była ostatnia próba ratowania tego zapisu ustawowego – wyjaśniła świadek. Jak mówiła, izby i urzędy „generalnie negatywnie” odnosiły się do propozycji likwidacji sankcji. – Właściwie wszyscy myślący ludzie z Ministerstwa Finansów, działający w interesie publicznym, byli przeciwko likwidacji sankcji – oceniła.
„W latach 2010–2015 następował stopniowy rozkład systemu VAT”

Przewodniczący komisji Marcin Horała (PiS) pytał świadek, czy w czasie kiedy pracowała w MF temat wyłudzania podatku VAT pojawiał się w rozmowach po stronie szefa resortu lub premiera oraz jaki w ogóle był stopień świadomości problemu.

– Tak, oczywiście, można powiedzieć, że historia VAT od 1993 rok jest dość skompilowana, 1993 rok do 2004 roku był to spokojny, postępujący wzrost wpływów z VAT–u, w 2004 roku, po wejściu Polski do UE i przyjęciu wspólnotowego systemu VAT równocześnie następowało cos takiego w naszym kraju wzorcem zachodnich państw, co można nazwać przygotowaniem do demontażu prawa – mówiła Chojny–Duch.

– Od 2010, kolejny etap do 2015 roku następował rozkład systemu vatowskiego, stopniowy rozkład również poprzez legislacje. 18 projektów zmian ustawy z 2004 roku, każda z nich powodowała rozszczelnienie tego systemu – powiedziała b. wiceminister finansów.

Jak mówiła, już wówczas obserwowała to zjawisko i dawała temu wyraz w różnej formie. – Podejmowaliśmy też rozmowy z panem ministrem na ten temat, on zresztą użył tego sformułowania karuzela podatkowa po raz pierwszy – dodała Chojny–Duch.

Mówiła, że pojawiło się „drugie tło tego demontażu, czyli hasło walki z pazernością fiskusa”. – Była to moim zdaniem walka pozorna – oceniła.

Chojny–Duch wskazywała też, że w roku 2015 i obecnie w 2019 następuje odbudowa tego sytemu.

Prof. Modzelewski: Luka podatkowa rosła, a instrumenty uszczelniające były nieskuteczne
„Minister finansów musiał wiedzieć o nieprawidłowościach związanych z VAT–em”

Chojny–Duch powiedziała, że minister finansów musiał wiedzieć o nieprawidłowościach związanych z VAT–em, ponieważ wskazywały na te nieprawidłowości różne raporty m.in. Banku Światowego, Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Dodała, że Polska w stosunku do krajów zachodnich była opóźniona w przeciwdziałaniu oszustwom podatkowym.

– Minister finansów musiał wiedzieć o tym, gdyby nie wiedział byłoby to bardzo źle, tak samo jak i premier, tak samo jak i minister Nowak. Była to już w tym okresie – rok 2009, 2010 wiedza powszechna, zadziwiająca była tu pewna bezradność organów państwa – powiedziała Chojny–Duch.

Wskazywała, że wypowiedzi przedstawicieli obecnej opozycji o teoretyczności państwa dotyczyły przede wszystkim skali występowania straty budżetowej w wyniku wyłudzania VAT. Mówiła, że wyłudzenia to było „zatrważające zjawisko” i stanowiło ogromną stratę budżetową.

Chojny–Duch mówiła, że różne publikacje i badania np. organizacji międzynarodowych wskazywały na ogromną skalę oszustw i wyłudzeń oraz na wpływ międzynarodowych organizacji przestępczych. „które po 2009, 2010, 2011 roku zostały w jakiś sposób ograniczone w swoich działaniach w państwach zachodnich i ta akcja szturmowania rynku polskiego zaczęła się na dobre w 2010, 2011 roku. Wydaje mi się, że była to akcja zorganizowana i w tym celu również przygotowany został jakby grunt pod tego typu działalność międzynarodowych grup przestępczych stosujących różne formy takie jakie karuzela podatkowa” – powiedziała świadek.

– Te działania, które następowała w Sejmie, 18 projektów aktów prawnych doszczelniły system VAT–owski z poprzedniego, oryginalnego brzmienia, każdy z nich spowodował istotne luki i owocował stratami budżetowymi (...). Była to, można powiedzieć, akcja celowa, nie był to przypadek, by to demontaż naszego systemu podatkowego – powiedziała Chojny–Duch.
Rostowski: To nie Schetyna, lecz Bondaryk rekomendował Parafianowicza na stanowiska w MF
„Lobbing wprowadził w błąd Sejm ws. przepisów o zniesieniu sankcji VAT”

Chojna–Duch pytana była o zniesienie 30–proc. sankcji VAT.

– Uchylenie przepisów oczywiście nastąpiło później z inicjatywy resortu finansów. Tak, jak pamiętam(...) było to wynikiem jawnego lobbingu zajmującego się międzynarodowym unikaniem opodatkowania. Presja była ogromna. Z różnych stron. Zarówno z Komisji Przyjazne Państwo, z resortu – powiedziała.

Jak zapewniała, „konsultowała to szeroko”. – I oczywiście doradcy podatkowi (...) występowali za zniesieniem sankcji, bo taki był ich interes. Pilnowali interesów klientów. Lobbing ten wprowadził – moim zdaniem – w błąd Sejm, również komisję sejmową. Przytaczano fałszywe argumenty – również w Ministerstwie Finansów – że przepisy te są jakoby niezgodne z prawem Unii Europejskiej – powiedziała.

I jak dodała, dlatego 1 grudnia 2008 roku, uchylono przepisy dotyczące tych sankcji. – Ustawa z końca 2008 r. o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług – moim zdaniem – był to historyczny błąd, do którego w jakiś sposób ja się też włączyłam – oceniła. – Ministerstwo Finansów cały 2008 rok dawał odpór temu – zaznaczyła.

Jak tłumaczyła, „pierwotnie – i to był słuszne podejście – uważałam, że sankcje powinny istnieć, w każdym systemie podatkowym, zwłaszcza w tak wrażliwym podatku, jakim jest podatek od towarów i usług”.

– Takie prace prowadziliśmy również. Po tych kilku wizytach u pana ministra Nowaka (Sławomira – PAP) gdzie byliśmy przekonywani do tego, że Unia Europejska wymaga zniesienia sankcji, że prawo to nakazuje, ja nie dałam wiary tym zapewnieniom i w dalszym ciągu można powiedzieć, że upieraliśmy się przy istnieniu tych sankcji – tłumaczyła.
„Działania antykryzysowe były doraźne, a nie systemowe”

Chojna–Duch zwróciła uwagę, że w porównaniu z 2007 rokiem, w 2008 i 2010 pogłębił się przyrost deficytu. Kiedy w 2007 r. wynosił on 1,9 proc. PKB, to w 2008 r. było to 3,7 proc., a w 2010 r. 7,9 proc. PKB.

– To stanowiło ogromne zagrożenie, malały dochody z podatków i było to – można powiedzieć – załamanie systemowe, nie tylko jednorazowe, nie tylko związane z kryzysem (gospodarczym – red.) – oceniła była wiceminister.

Świadek dodała, że ówczesny szef resortu finansów Jacek Rostowski zaproponował dostępny w Międzynarodowym Funduszu Walutowym kredyt FCL (skorzystanie z elastycznej linii kredytowej – PAP). – Ta wysokość była istotna. Ona nie została wykorzystana, bo nie było takiej potrzeby, bo oczywiście byliśmy objęci procedurą nadmiernego deficytu ze strony KE. Właściwie ta procedura była utrzymywana, ale nie było jakiegoś zagrożenia załamania się, katastrofy finansów publicznych. Gdyby jednak ona wystąpiła, mieliśmy prawo do skorzystania z takiego kredytu – wskazała.

Według Chojny–Duch „głównym pomocnym” w ograniczeniu deficytu sektora finansów publicznych, była reforma OFE. Przyznała, że przyczyniła się ona do „pewnej” stabilizacji finansów publicznych.

W jej ocenie działania antykryzysowe za rządów PO–PSL miała charakter „doraźny”, „tymczasowy”. – Nie miały one charakteru strategicznego, systemowego. Nie była to wypracowana jakaś strategia, tylko łatanie dziury budżetowej – oceniła.

Stawicki: Szacunki luki VAT były bardzo uproszczone
„Polska miała jeden z najbardziej rozszczelnionych systemów VAT”

– Polska stanowiła jeden z krajów, w którym następowało największe rozszczelnienie systemu podatku od towarów i usług. Poza naszym krajem były to takie kraje jak Malta. Nawet Bułgaria miała ten poziom bardziej satysfakcjonujący – powiedziała Chojna–Duch.

Odnosząc się do możliwych kwot o jakie uszczuplony został system podatkowy powiedziała: „co do kwot, to różne są sposoby liczenia, różne metody, ale w każdej metodzie, zarówno ośrodków krajowych jak i europejskich jak i globalnych, one są bardzo poważne”.

Była wiceminister finansów stwierdzała, że do szybkiego wzrostu wypłacanych zwrotów podatku VAT doszło od 2009 i 2010 roku.

Dodała, że podczas prac nad nowymi przepisami dotyczącymi podatku od towarów i usług, padała nawet propozycja skrócenia czasu zwrotu podatku VAT do 50 dni.

Oceniła, że wiele ustaw, które stopniowo powodowały „demontaż” systemu VAT, podatek ten był stopniowo likwidowany.
„Nie czułam się przełożoną Hayder, jej rola mnie zadziwiała”

Chojna-Duch pytana była o charakter relacji z Renatą Hayder. – To były okazjonalne spotkania, przynosiła pewne projekty aktów prawnych, bądź przychodziła, aby mnie wzmocnić w jakichś decyzjach. Chciała się też dowiedzieć, w jakim kierunku idą prace nad projektami ustaw. Raz byłyśmy na obiedzie. Zaprosiła mnie na obiad, ale rozmawiałyśmy o sprawach pozaministerialnych - odpowiedziała świadek. Oceniła przy tym, że nie czuła się przełożoną Renaty Hayder ani nie mogła wydawać jej poleceń. – Ta rola zawsze mnie zadziwiała - zeznała.

Ponieważ - jak mówiła Chojna - Duch - Hayder interesowała się „też podatkiem dochodowym od osób prawnych, które również były w mojej kompetencji i w małym zakresie podatkami lokalnymi, np. podatkiem od nieruchomości albo opłatą skarbową”.

W trakcie zeznań o roli Renaty Hayder, b. wiceminister przywołała także notatkę otrzymaną od Andrzeja Parafianowicza, dotyczącą nieprawidłowości w odprowadzaniu VAT przez duże firmy telekomunikacyjne w związku z wpłatami na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy Jerzego Owsiaka.

— Akurat była wówczas w moim gabinecie dr Hayder i przysłuchiwała się mojej rozmowie z Hanną Majszczyk w tej sprawie. Powiedziała, że ta nieprawidłowość może ujrzeć światło dzienne, gdyż ma ona dostęp do szefów „Gazety Wyborczej”. Odpowiedziałam, że nie wyrażam na to zgody, gdyż zlikwiduje to prace Orkiestry, a ja załatwię to sama – zeznała Chojna–Duch. Powiedziała, że zadzwoniła do szefów tych firm telekomunikacyjnych, żeby środki wpłynęły na konto Ministerstwa Finansów. – I odniosło to lepszy skutek – powiedziała Chojna–Duch. Jak wspomniała, dotyczyło to dwóch z czterech operatorów komunikacyjnych. Tłumaczyła, że problem dotyczył braku wpłaty w ciągu kilku miesięcy, co wykryły urzędy kontroli skarbowej.

Dopytywana, czy urzędy nie miały narzędzi do wyegzekwowania tych kwot, odparła, że miały, ale „było szybciej zadzwonić do prezesa”.

– Powiedziałam, że to wstyd, te środki powinny wpłynąć i tak się stało – zeznała. Nie potrafiła określić sumy tych środków. – Nie pamiętam, duże – zeznała. – Załatwiłyśmy to bez upubliczniania tego faktu, bez kompromitacji, wielkich afer medialnych – opowiadała. Dodała, że w zwykłych okolicznościach następuje egzekucja i dochodzenie należnych kwot, ale najszybciej jest uczynić to polubownie. Dodała, że upomniała się również o odsetki. Wspomniała, że jednego z prezesów „znała towarzysko, więc pozwoliła sobie na ten telefon, nawet nie informując pana ministra”.

Oceniła, że sytuacja ta „pokazuje rolę pani Hayder, która była doradcą, więc mogła doradzać”. Zaprzeczyła także zeznaniom Jacka Rostowskiego, że decydowała o uczestniczeniu przez Hayder np. w komisjach sejmowych. – Zupełnie nie – zapewniła.
„Oszuści przesuwali się z jednych towarów na inne

Na pytanie czy MF sprawdzało, jakie działania podejmowały inne państwa i co warto było wdrożyć w kwestii podatków na bazie doświadczeń innych krajów, była wiceminister finansów Elżbieta Chojna–Duch zeznała, że współpracowała z departamentem polityki podatkowej ministerstwa i chciała się dowiedzieć, jakie są rozwiązania stosowane w innych krajach, m.in. w sprawie upowszechnienia stosowania odwróconego podatku VAT. „Prosiłam o wskazanie rozwiązań dotyczących podatków w innych krajach właściwie przez cały 2008 r. Zasypywałam go (departament– red.) różnego rodzaju pytaniami. Z odpowiedzią różnie bywało – oświadczyła.

– Takie informacje otrzymywałam (...) o regulacjach stosowanych m.in. w Belgii, we Włoszech i Azerbejdżanie. One (rozwiązania – red.) były umiarkowanie skuteczne dlatego, że powodowały również wzrost luki podatkowej, czyli nie płacenie podatków – oceniła b. wiceminister finansów.

– One powodowały uniknięcie zwrotu podatków i wielokrotnego obrotu w ramach „karuzeli podatkowej”, natomiast nie powodowały jakiegoś uzdrowienia całego systemu. Powodowały to, że oszuści przesuwali się z jednej grupy towarów na inną, co utrudniało im trochę działania, ale nie likwidowało problemu. Z prętów stalowych prążkowanych na pręty stalowe gładkie, złoto nieprzerobione, smartfony chociażby. Tych towarów było całe mnóstwo i była to taka „walka z wiatrakami”. Ale skoro kraje zachodnie to stosowały, to w Polsce też ten system wprowadzono – dodała Chojna–Duch.

Horała ujawnił treść maila Tratkiewicza: nie będzie uszczelnienia podatku VAT, bo „nie ma klimatu”
„Rostowski skupiał się na uniknięciu recesji, ale prawo podatkowe to była klęska”

Świadek mówiła, że Rostowski kierując resortem finansów skupiał się na tym, aby nie doprowadzić do recesji.

– Zaangażowany był rzeczywiście w tę kwestię, która dotyczy uniknięcia recesji, to było jego osiągnięcie, nie wpadliśmy w recesję, nie odnieśliśmy tych negatywnych skutków, byliśmy tą zieloną wyspą rzeczywiście – zaznaczyła świadek.

Jednak – jak podkreśliła – „system prawa podatkowego to (była) klęska, zwłaszcza w zakresie VAT–u”. – Wydaje się, że (była) zbyt duża ingerencja usług eksperckich międzynarodowych firm specjalizujących się w unikaniu opodatkowania i również – można powiedzieć – byliśmy poniekąd skazani na przyjęcie wadliwych, prowspólnotowych rozwiązań prawnych, popieranych przez biznes podatkowy. Tu za mało było(...) działań przeciwdziałających – powiedziała b. wiceminister finansów.

Mówiła, że należało poszukiwać rozwiązań prawno-organizacyjnych, bardziej skupić się na koordynacji służb skarbowych i celnych oraz nad przepływem informacji.

Rostowski: Renata Hayder była ikoną doradztwa podatkowego
„Nie zawiadomiłam o możliwej szkodzie; nie czuję się współwinna”

Poseł Zbigniew Konwiński (PO–KO) pytał, czy świadek dopuszczała do wyrządzenia skarbowi państwa szkody w wielkich rozmiarach poprzez doprowadzenie do likwidacji 30 proc. sankcji VAT wyjaśniając, że doniesienie dotyczące takiej szkody zostało złożone przez komisję po jej poprzednich zeznaniach przed komisją. Po tym, jak Chojna–Duch zaprzeczyła, poseł ocenił, że skoro jej akceptacja była na zniesieniu sankcji, to można dojść do takiego wniosku.

Chojna–Duch ponownie zaprzeczyła, mówiąc, że odpowiedzialny był minister finansów. – Ja byłam tylko jego podwładną. Decyzję podejmował minister finansów – powiedziała.

Poseł zapytał wówczas, czy w takim razie w 2008 r. powiadomiła organy ścigania o tym, że trwają prace nad projektem ustawy, która może mieć fatalne skutki dla finansów publicznych.

– Mówimy 10 lat po fakcie, 10 lat temu takiej wiedzy nie miałam – odparła b. wiceminister. Dodała, iż „intuicyjnie wyczuwała, że dzieje się coś niedobrego”.

– Wychodziłam z takim uczuciem pewnej bezradności z komisji Przyjazne Państwo, czemu dawałam wyraz, bo zwykle kamera była przed drzwiami i mówiłam właśnie, że następuje rozszczelnienie systemu podatkowego. Te moje wypowiedzi z pewnością docierały do osób, które mogły być tym zainteresowane – oceniła.

Po pytaniu Zbigniewa Konwińskiego, czy nie czuje się winna współuczestnictwa w tym procederze, Chojna–Duch odpowiedziała: „ale cały Sejm uczestniczył w tym procederze”.

Jacek Kaute: mieliśmy wiedzę o oszustwach, podejmowaliśmy działania
„Pomorski nie miał żadnego wpływu na proces legislacyjny”

Na pytanie posła PO Zbigniewa Konwińskiego, „kim był Wiesław Pomorski, który pisał opinie na temat proponowanych przez resort finansów rozwiązań podatkowych”, Chojna–Duch powiedziała, że był jej doktorantem i czynnym doradcą podatkowym. Dodała, że nie zasięgała jego rad, ale przyznała, że Pomorski przysłał do departamentu list, w którym przedstawiał swoją opinie m.in. na temat zniesienia sankcji 30 proc.

Na pytanie dlaczego ów list, z którego wynikało, że „sankcja 30 proc. jest „rozwiązaniem kontrowersyjnym i należy ją zlikwidować”, przesłała do pracowników ministerstwa finansów, świadek zeznała, że „był to głos w dyskusji”. Dodała, że wiele osób pisało listy w różnych sprawach, przedstawiało opinie. „Nie mogłam tego zabronić” – wskazała.

Zaprzeczyła jakoby udzielała Pomorskiemu jakichkolwiek informacji, o pracach w resorcie Zaznaczyła, że „czerpał swoją wiedzą z rynku”. Podkreśliła, że wszyscy mieli dostęp do komisji „Przyjazne Państwo” i wiedzieli nad jakimi tematami pracuje. – Nie miał on żadnego wpływu na ustawodawstwo – podkreśliła.