zaloguj się
Dostępność

 
Strona główna » Aktualności

Cichocki: słowa Marcina P. są dla mnie niewiarygodne

17:45, 06.02.2018;   autor: akune, msies;   źródło: PAP

– W czerwcu 2012 r. rozmawiałem z premierem Donaldem Tuskiem nt. Amber Gold w związku z notatką ABW; moją rekomendacja brzmiała, że w tej sprawie premier nie ma nic do zrobienia, należy zapewnić działania służb i ich koordynację – zeznał we wtorek przed sejmową komisją śledczą b. szef MSW Jacek Cichocki.


Podziel się:   Więcej

Tomasz Rzymkowski (Kukiz'15) pytał Cichockiego kiedy pierwszy raz powiedział się o Amber Gold również jako o piramidzie finansowej. Cichocki odpowiedział, że usłyszał o Amber Gold i zobaczył „rzucające się w oczy” reklamy w latach 2011-2012.

Rzymkowski dopytywał Cichockiego, co wiedział przed 24 maja 2012 r., kiedy to ówczesny szef ABW Krzysztof Bondaryk wysłał do najważniejszych osób w państwie, w tym do Cichockiego, informację o zagrożeniu związanym z funkcjonowaniem Amber Gold.

Świadek odpowiedział, że przed tą datą miał wiedzę „taką, którą pewnie mógł pozyskać ze źródeł otwartych”, czyli z mediów czy reklam. – Jeżeli chodzi o działalność przestępczą być może, nie wykluczam, ale to mówimy o wydarzeniach sprzed wielu lat, być może także z mediów wyczytałem informacje o tym, że spółką interesuje się prokuratura i KNF – powiedział Cichocki.

Dopytywany, czy podjął jako szef MSW jakieś działania, odpowiedział, że nie podejmował ich przed majem 2012 r.


Cichocki był potem pytany, czy o aferze Amber Gold i zależnych spółkach lotniczych z grupy OLT rozmawiał z ówczesnym premierem Donaldem Tuskiem. – Na pewno rozmawiałem w związku z notatką ABW – powiedział świadek. Dodał, że ta rozmowa miała miejsce w pierwszej połowie czerwca 2012 r. – Przedmiotem tej rozmowy była notatka, jej treść oraz moja rekomendacja, co należy w tej dziedzinie zrobić – powiedział Cichocki.

Dodał, że jego rekomendacja była jednoznaczna, taka, jaką by udzielił obecnemu premierowi. – Tutaj premier nie ma nic do zrobienia, natomiast trzeba zapewnić wszelkie działania, żeby służby, które są zaangażowane w sprawę, mogły odpowiednio wykonywać swoje czynności, żeby skoordynować te służby i udzielić wsparcia prokuraturze, która powinna podjąć niezwłoczne działania, aby – jeżeli potwierdzają się tezy z notatki - przerwać przestępczą działalność – powiedział Cichocki.



B. szef MSW Jacek Cichocki stanie przed komisją śledczą ds. Amber Gold
 
 
 
...
 
Rozmowy z szefem ABW

Jacek Cichocki zeznał, że po zapoznaniu się z notatką ABW podjął rozmowy z szefem Agencji, pytał go, na jakim etapie jest sprawa i czy współpraca z prokuraturą rozwija się właściwie. Relacjonując rozmowę z Bondarykiem powiedział, że na jakimś już etapie Agencja wskazywała, że może dojść do popełnienia przestępstwa na dużą skalę oraz prania brudnych pieniędzy i że te ustalenia ABW przekazuje prokuraturze. Cichocki dodał, że prosił Bondaryka, żeby skoordynował działania z Ministerstwem Finansów.

W maju 2012 r. ówczesny szef ABW Krzysztof Bondaryk wysłał notatkę dotycząca Amber Gold m.in. do prezydenta Bronisława Komorowskiego, premier Donalda Tuska oraz ministra finansów Jacka Rostowskiego. Była to informacja z art. 18 ustawy o ABW, czyli mogąca mieć istotne znaczenie dla bezpieczeństwa i międzynarodowej pozycji RP. W piśmie poinformowano, że w ocenie Agencji Amber Gold to piramida finansowa, a środki klientów wyprowadzane są do należących do spółki linii lotniczych OLT Express i że w najbliższych dniach ABW złoży zawiadomienie do prokuratury.

Cichocki pytany, czy przed sporządzeniem notatki przez ABW, wiedział o tym, że syn ówczesnego premiera, Michał Tusk, pracował dla OLT Express i jednocześnie w gdańskim porcie lotniczym, odparł, że trudno mu w tym momencie odpowiedzieć, kiedy taką wiedzę posiadł i czy czytał na ten temat jakiś materiał prasowy przed wybuchem afery Amber Gold.

Dopytywany, czy kiedykolwiek Donald Tusk rozmawiał z nim o aktywności zawodowej Michała Tuska, odpowiedział, że nie przypomina sobie takiej rozmowy.



Wtorkowe obrady komisji ds. Amber Gold odwołane. Komisja miała przesłuchać Cichockiego
„Nie miałem żadnych sygnałów, by były jakieś zaniechania gdańskiej policji ws. Amber Gold”

– W sierpniu 2012 roku nie miałem żadnych sygnałów od komendanta policji, od kogokolwiek innego, że były jakieś zaniechania w komendzie wojewódzkiej policji w Gdańsku ws. Amber Gold – zeznał we wtorek przed sejmową komisją śledczą b. szef MSW Jacek Cichocki.

Wiceprzewodniczący komisji Tomasz Rzymkowski (Kukiz'15) pytał Cichockiego, czy ówczesny premier Donald Tusk oczekiwał od niego precyzyjnych informacji dotyczących sprawy spółki Amber Gold i spółek lotniczych z grupy OLT.

– Na pewno rozmawialiśmy na ten temat i premier oczekiwał ode mnie wiedzy na temat działań, które były podejmowane przez służby wtedy, kiedy przygotowywaliśmy pełną informację dla Polaków w sierpniu 2012 r. w Sejmie – odpowiedział Cichocki.

Rzymkowski dopytywał też Cichockiego, jakie decyzje podjął po zapoznaniu się z notatką ówczesny szefa ABW Krzysztofa Bondaryka z maja 2012 r., wysłanej do najważniejszych osób w państwie, w której poinformowano, że w ocenie Agencji Amber Gold to piramida finansowa, a środki klientów wyprowadzane są do należących do spółki linii lotniczych OLT Express i że w najbliższych dniach ABW złoży zawiadomienie do prokuratury.

Cichocki powiedział, że zapoznał się z tą notatką w początkach czerwca 2012 r. – O ile pamiętam w notatce nie ma słowa ani o policji, ani o innych służbach podległych ministrowi spraw wewnętrznych – powiedział. Dodał, że na przełomie czerwca i lipca 2012 roku szef ABW przekazał mu informacje, że prokuratura przekazała czynności śledcze ABW i wówczas Cichocki w rozmowie z ówczesnym komendantem głównym policji Markiem Działoszyńskim poprosił go o wsparcie policji dla ABW i prokuratury.


Komisja śledcza w lutym przesłucha b. szefa MSW Jacka Cichockiego
„Poleciłem komendantowi, aby wszystkie informacje przekazał prokuraturze”

Przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann (PiS) pytała, czy po notatce ABW Cichocki prosił Działoszyńskiego, aby zebrał informację na temat tego, co o Amber Gold, OLT Express oraz szefach spółki Marcinie i Katarzynie P. wie policja. Były szef MSW zeznał, że polecił w rozmowie komendantowi, aby wszystkie informacje przekazał prokuraturze.

Wassermann dopytywała, skąd świadek wiedział, że są takie materiały. Cichocki odpowiedział, że „nie wiedząc tego prosiłem generała Działoszyńskiego o podjęcie takich działań”. Dodał, że w sprawie „liczył się czas”. – Gdybym ja zaczął od tego: +panie generale niech mi pan przygotuje dossier, a ja poczekam+, to byłoby stratą czasu i tu słusznie pani przewodnicząca miałaby do mnie pretensje. Ja prosiłem: +panie generalne, jeżeli macie coś w Trójmieście, to współpracujcie, przekażcie, sprawa jest bardzo ważna+ – mówił Cichocki.

Przyznał, że jeżeli chodzi o działania policji z komendy wojewódzkiej w Gdańsku ws. Amber Gold zasługują na negatywną ocenę. Dodał, że w sierpniu 2012 r. „nie miał żadnych sygnałów od komendanta policji, od kogokolwiek innego, że były tam jakieś zaniechania”.

Zapytany przez posłankę Wassermann, czy przed debatą sejmową z sierpnia 2012 r. ówczesny premier Donald Tusk żądał informacji nt. działań policji, Cichocki odpowiedział, że premier Tusk polecił mu „zebranie informacji o działaniach jakie były podejmowane i przedstawienie tego w Sejmie”. Były to – jak wskazał – informacje od ABW i komendanta głównego policji.

Świadek zeznał, że nie miał wglądu do wewnętrznych materiałów CBŚ ws. śledztwa dotyczącego Amber Gold. Przyznał, że działania CBŚ zaczęły się w czerwcu 2012 r. Wassermann spytała, czy to były działania adekwatne do czasu trwania afery, a były szef MSW odpowiedział, że „nie robił szczegółowej oceny działań CBŚ w tej kwestii w tamtym okresie”.

Cichocki dopytywany, czy po wystąpieniu premiera w sierpniu 2012 r. otrzymał polecenie oceny działalności policji ws. Amber Gold., odpowiedział, że „takiego konkretnego zadania nie było”. Dodał, że po działaniach CBŚ śledztwo przejęły ABW i prokuratura.

Pytany czy było rozliczenie gdańskiej komendy wojewódzką policji i CBŚ odpowiedział, że „nie było potrzeby podejmowania rozliczeń”. Stwierdził, że w sierpniu 2012 r. miał informację, że policja zadziałała ws. Amber Gold pozytywnie.

„Dołożyłem staranności, żeby raport CBA trafił do odpowiedniego ministra”

– Dołożyłem wszelkiej staranności, żeby wiedza z raportu CBA nt. luki prawnej dot. możliwości prowadzenia firm przez osoby karane trafiła do odpowiedniego ministra, czyli szefa resortu sprawiedliwości – powiedział b. szef MSW.

Członkowie komisji pytali Cichockiego o raport CBA z lipca 2010 r., który opisywał zagrożenia dotyczące luk w systemie prawnym, które umożliwiały osobom karanym prowadzenie firm. Raport CBA trafiła do Cichockiego, a za jego pośrednictwem do ministra sprawiedliwości. Zmiany w prawie likwidujące lukę wprowadzono dopiero po wybuchu afery Amber Gold.

Jarosław Krajewski (PiS) pytał świadka, jakie działania podjął, aby zlikwidować tę lukę prawną wcześniej niż po ponad dwóch latach od raportu CBA. Cichocki mówił, że osoba karana nie mogła być wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego, ale „mechanizm” opierał się na domniemaniu uczciwości obywatela, który deklarował, że jest niekarany. Cichocki dodał, że CBA wskazywało, że zdarzają się oszuści składający nieprawdziwe deklaracje.

Cichocki podkreślił, że nie miał prerogatyw do tego, żeby podejmować „intensywne działania, bo to były zadania ministra sprawiedliwości”. Pytany przez Krajewskiego, czy nie poczuwa się do utrzymania luki prawnej przez dwa lata, odparł, że się nie poczuwa.

– Dołożyłem wszelkiej staranności, żeby ta wiedza z CBA trafiła do odpowiedniego ministra, po drugie przypominam sobie szereg dyskusji na temat, jak rozwiązać ten problem i pozytywnie oceniam działania, które podjął minister Kwiatkowski i minister Gowin w tej sprawie – powiedział Cichocki.

Poseł PiS pytał także Cichockiego, czy rozmawiał z ówczesnym premierem Donaldem Tuskiem nt. raportu CBA. – Nie przypominam sobie takiej rozmowy – odparł świadek.

Krajewski przekonywał, że jednym z „przestępców”, który skorzystał z luki prawnej był szef Amber Gold Marcin P.; pytał Cichockiego, czy podejmował rozmowy z ówczesnym szef MS Krzysztofem Kwiatkowskim nt. kwestii sygnalizowanych przez CBA. Cichocki powiedział, że rozmawiał na ten temat z Kwiatkowskim „co do problemu i jakie powinno być lekarstwo”. Cichocki powiedział, że istotą luki prawnej było to, że sąd rejestrowy nie weryfikował oświadczenia przedsiębiorcy, który wchodził do zarządu firmy, ponieważ sąd nie miał takiego mechanizmu do weryfikacji ani obowiązku. Świadek wyjaśnił, że CBA sugerowało, żeby nałożyć na przedsiębiorców obowiązek dostarczenia odpowiedniego zaświadczenia, natomiast rozmowy m.in. z Kwiatkowskim dotyczyły tego, jak zbudować mechanizm, w którym to KRS będzie miał prosty mechanizm automatycznej weryfikacji, czy oświadczenie nt. karalności jest prawdziwe czy nie.

„Słowa Marcina P. są dla mnie niewiarygodne”

Szefowa komisji śledczej Małgorzata Wassermann prosiła Cichockiego o ustosunkowanie się do fragmentu zeznań Marcina P. w sądzie: „to oni przynosili mi wiedzę o tym, co się dzieje w ABW, od ministra Cichockiego i polityka, który miał być koordynatorem ds. służb specjalnych odpowiedzialnym za ABW”.

– Dla mnie słowa Marcina P. są w żaden sposób niewiarygodne – odpowiedział Cichocki.

Następnie przewodnicząca komisji pytała Cichockiego, czy kontaktował się z nim w 2012 r. Emil Marat. Świadek odpowiedział, że nie. Wassermann spytała Cichockiego, czy kontaktował się z nim Kunachowicz – świadek również w tym przypadku odpowiedział przecząco.

Cichocki pytany, czy wiedział, że Marat i Kunachowicz „powoływali się, że będą u niego interweniować ws. Amber Gold” także zaprzeczył. Powiedział, że o tej sprawie dowiedział się z prac komisji śledczej.

Cichocki podkreślił, że nie zna Marata i Kunachowicza; zaznaczył, że Kunachowicza ostatni raz wiedział 30 lat temu. – Chyba jak państwo widzieliście kogoś 30 lat temu, to dzisiaj możecie uczciwie powiedzieć, że go nie znacie – powiedział świadek.

Wassermann oceniła, że najbardziej zadziwiające jest, że w przypadku, gdy dwóch ludzi powołuje się na urzędującego ministra, nie ma ani jednego śladu w żadnej służbie próby wyjaśnienia tej kwestii.

– Powiem więcej, prokuratura prowadząca sprawę Marcina i Katarzyny P. nigdy nie przesłuchała pana Marata i pana Kunachowicza na żadną okoliczność również związaną z powoływaniem się na pana – powiedziała do Cichockiego przewodnicząca komisji.
D. Tusk miał zastrzeżenia do służb, że nie zadziałały prewencyjnie

– Premier Donald Tusk miał zastrzeżenia do służb, że nie zadziałały prewencyjnie, by wskazać zagrożenie dla obywateli – mówił Jacek Cichocki. Odpowiedział w ten sposób na pytanie posła Witolda Zembaczyńskiego (Nowoczesna), o to, czy po wybuchu afery Amber Gold ówczesny premier zlecił szefowi MSW dokonanie reform.

– Pan premier bardzo jednoznacznie zdefiniował (...) swoją pozytywną ocenę dla Agencji (Bezpieczeństwa Wewnętrznego), która działała w trybie doraźnym od momentu, kiedy linie lotnicze (OLT Express – PAP) planowały rozpoczęcie swojej działalności. Natomiast miał zastrzeżenia do ABW i innych służb, że nie zadziałały prewencyjnie, żeby wskazać zagrożenie, które narasta dla polskich obywateli – powiedział były szef MSW.

Cichocki doprecyzował, że chodziło o ocenę działań od marca 2012 roku, kiedy ABW zaczęła intensywnie działać ws. Amber Gold. Dodał, że ocena odnosi się do stanu wiedzy na sierpień 2012 roku. Były szef MSW zaznaczył, że dzięki działaniom ABW prokuratura zaczęła się „bardziej” zajmować sprawą.

Małgorzata Wassermann (PiS) stwierdziła wówczas, że czas między sierpniem 2011 r. a majem 2012 r. to okres „kompletnej bezczynności ABW”. Dodała, że pozwolono szefowi Amber Gold Marcinowi P. wyprowadzić pieniądze.

– W sytuacji, gdy mówimy o tym, że kilkanaście tysięcy Polaków traci swoje oszczędności – ja unikam sformułowania, że coś działało bardzo dobrze, bo nie działało bardzo dobrze – zaznaczył Cichocki.
Kto ponosi odpowiedzialność za możliwość narastania afery Amber Gold?

Zapytany przez Zembaczyńskiego, kto ponosi odpowiedzialność za możliwość narastania afery Amber Gold świadek odpowiedział, że „problem zaczął się jeszcze w momencie, kiedy prokuratorzy usilnie, jeszcze za poprzednich rządów 2005–2007, zgłaszali wnioski o karę w zawieszeniu” dla Marcina P. Jak dodał, „potem mieliśmy problemy z kuratorami sądowymi, którzy – jeden o którym pamiętam – nie wypełniał swoich obowiązków, poświadczył nieprawdę”.

– Później na pewno mieliśmy problem kuriozalny, jeżeli chodzi o prokuraturę rejonową w Gdańsku (...), gdzie czynności, które wskazał wprost sąd nie zostały zlecone funkcjonariuszom komendy rejonowej, którzy chcieli dokonać tych czynności – mówił.

Kolejne instytucjonalne problemy, które wskazał Cichocki to: działania gdańskiej komendy wojewódzkiej i prokuratury. – To są bardzo konkretne problemy bardzo konkretnych prokuratur i konkretnych prokuratorów, bo w tym czasie takich parabankowych przedsięwzięć, które ocierały się lub wprost były oszukańcze było więcej i wtedy prokuratorzy we współpracy z KNF-em (Komisja Nadzoru Finansowego) zadziałali szybciej – mówił.

Dodał, że również Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów mógł ocenić reklamę Amber Gold jako nieuczciwą.

Zembaczyński spytał, czy Cichocki jako szef MSW powinien ponieść odpowiedzialność za funkcjonowanie podległych mu służb. – Jeżeli będzie odpowiedzialność polityczna, to będę ją ponosił, natomiast jeżeli chodzi o odpowiedzialność karną, to nie poczuwam się tutaj do odpowiedzialności karnej – powiedział Cichocki.

Przewodnicząca komisji ponowiła pytanie zadane na początku przesłuchania, czy świadek dostał polecenie od premiera Tuska wykonania audytu działań podległych sobie służb i policji po wybuchu afery Amber Gold. Cichocki odpowiedział, że „tak sformułowanego polecenia nie dostał”.

Przyznał, że inni ministrowie m.in. finansów i sprawiedliwości otrzymali od premiera polecenie przeglądu działań podległych sobie instytucji ws. Amber Gold i wyciągnięcie wniosków systemowych i dyscyplinarnych.

Dopytywany przez Wassermann, jakie on sam dostał polecenie odpowiedział: „dostałem polecenie, żeby sprawdzić działanie służb i jednostek, które nadzorowałem”. Jak podkreślił, „nie chodziło o audyt w policji”.

Cichocki zeznał również, że po przekazaniu w maju 2012 notatki przez ABW spotkał się z ówczesnym szefem ABW Krzysztofem Bondarykiem. Jak dodał, rozmawiał również z komendantem głównym policji o wszelkim wsparciu: informacyjnym, przekazaniu materiałów, każdym innym wsparciu, jakiego prokurator będzie potrzebował. – Bo miałem świadomość, że sprawa jest duża, poważna i będzie wymagała dużego zaangażowania – powiedział.
„Nigdy nie wprowadziłem w błąd Sejmu i opinii publicznej”

Jarosław Krajewski (PiS) pytał Cichockiego, czy „został wprowadzony w błąd przez służby specjalne, czy też sam wprowadzał w błąd opinię publiczną i posłów, kiedy 30 sierpnia 2012 r. udzielił Sejmowi informacji nt. rozpoczęcia czynności przez ABW ws. Amber Gold”. Jak mówił Krajewski, wówczas Cichocki powiedział, że dopiero w marcu 2012 r. ABW rozpoczęła czynności analityczno-ustaleniowe ws. Amber Gold i linii lotniczych OLT Express.

– Ani jedno, ani drugie – odpowiedział Cichocki. Po tym Krajewski dopytywał, dlaczego świadek w swoim wystąpieniu w Sejmie „nie zająknął się”, że ABW dokonywało takich czynności choćby w 2010 lub w 2011 r.

– Moja wypowiedź, wtedy w sierpniu 2012 r., bazowała na wiedzy, którą wtedy posiadałem – powiedział Cichocki. Dodał, że wiedzę dostarczali mu szefowie służb – szef ABW Krzysztof Bondaryk, komendant główny policji gen. Marek Działoszyński, szef CBA Paweł Wojtunik.

Krajewski dopytywał Cichockiego, czy w sierpniu 2012 r. nie wiedział, że wcześniej ABW podejmowało czynności. – Informację, którą przekazywałem w Sejmie, w sierpniu 2012 r. była to informacja w trybie jawnym, przekazałem ją w dobrej wierze, na bazie takie takiej wiedzy, jaką w trybie jawnym mogłem przekazać i jaką wtedy posiadałem – powiedział świadek.

– Nigdy nie wprowadziłem Sejmu w błąd i opinii publicznej, zawsze starałem się powiedzieć maksymalnie dużo i maksymalnie szczegółowo i tak odpowiadałem zawsze na pytania posłów na sali sejmowej – zapewnił Cichocki.

Krajewski powiedział, że cała opinia publiczna dowiedziała się od Cichockiego, że ABW „bardzo sprawnie działało ws. Amber Gold, bo w marcu 2012 r. rozpoczęło czynności analityczno-informacyjne, co doprowadziło do przekazania 24 maja informacji do sześciu osób najważniejszych z kierownictwa państwa”, a później prokuratura powierzyła ABW czynności.

– Wiemy dzisiaj, że to się ma nijak do faktów, ponieważ wiemy, że pierwsze czynności operacyjno–rozpoznawcze były podejmowane w czerwcu, lipcu 2010 r. Następnie mamy pewność, że był szereg czynności podejmowanych w 2011 r., kiedy Marcin P. zakupił linie lotnicze – powiedział poseł PiS.

Z kolei Krzysztof Paszyk (PSL) zapytał świadka, czy badał lub polecał badanie poruszanego w mediach wątku wpisującego się w sprawę Amber Gold. – Chodzi o rzekomą sprawę nadzorowanej przez pana Agencji Wywiadu, która miałaby ulokować w Amber Gold 2 mln zł z funduszu operacyjnego i stracić te pieniądze – pytał Paszyk.

– Ten wątek medialny był przedmiotem mojego zainteresowania i właściwych służb i informacja na ten temat była w trybie niejawnym przekazywana komisji ds. służb specjalnych – odpowiedział Cichocki. Dodał, że w materiałach sejmowej speckomisji znajdują się odpowiedzi na to pytanie.

Jacek Cichocki zostanie przesłuchany przez komisję w trybie niejawnym w środę o godz. 14.30.

Kalendarz transmisji

Grudzień 2019
PnWtŚrCzPtSoNd
       1
 2 3 4 5 6 7 8
 9 10 11 12 13 14 15
 16 17 18 19 20 21 22
 23 24 25 26 27 28 29
 30 31     
11-12-2019
  • Odsłonięcie tablicy poświęconej Kornelowi Morawieckiemu z udziałem premiera Mateusza Morawieckiego 09:30
godziny transmisji mogą ulec zmianie z przyczyn organizacyjnych