zaloguj się
Dostępność

 
Strona główna » Aktualności

Pożar zniszczył polską szkołę w Nowym Jorku

08:52, 04.06.2020;   autor: msies;   źródło: IAR, PAP

Szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski jest w kontakcie z naszym konsulem w Nowym Jorku i ministerstwem edukacji w sprawie polskiej szkoły na Long Island. Placówka ucierpiała w wyniku pożaru.


Podziel się:   Więcej

„Na polecenie prezydenta Andrzeja Dudy jestem w stałym kontakcie z polskim konsulem w Nowym Jorku oraz MEN. Działamy, aby zapewnić uczniom polskiej szkoły im. Z. Herberta w Copiague na Long Island, która ucierpiała w wyniku pożaru, możliwość jak najszybszego dalszego funkcjonowania” - napisał na twitterze minister Krzysztof Szczerski.

Pożar Polskiej Szkoły Dokształcającej imienia Zbigniewa Herberta w Copiague w stanie Nowy Jork został ugaszony. Nie ma poszkodowanych.

Konsul generalny RP w Nowym Jorku Adrian Kubicki poinformował, że ogień zniszczył audytorium szkoły, sale lekcyjne ocalały, ale są zalane wodą.

Placówka mieści się przy kościele Wniebozwięcia Najświętszej Marii Panny, który również ocalał. Ogień zaatakował kościelne budynki przed 15 czasu lokalnego. Trwa szacowanie strat.

– Działamy, by zapewnić szkole dalsze funkcjonowanie - poinformował konsul. Dodał, że w czasie, gdy wybuchł pożar, w okolicy było spokojnie i nic nie wskazuje, by był on skutkiem zamieszek. Nie ma też śladu udziału osób trzecich. Policja informuje, że przyczyną pożaru prawdopodobnie nie było podpalenie, okoliczności pojawienia się ognia są badane.

W Polskiej Szkole Dokształcającej im. Z. Herberta prowadzone są zajęcia z języka polskiego, polskiej historii i kultury. Szkoła kształci polskie dzieci od najmłodszych do 11 klasy licealnej. Uczęszcza do niej ponad 530 uczniów, personel liczy ok. 30 osób, w tym kadra nauczycielska ponad 20. Szkolne pomieszczenia były niedawno remontowane.

Dyrektorka szkoły Dorota Szczech mówiła, że w audytorium mieściła się większość szkolnego sprzętu, książki, flagi itp.

– To duża szkoła i dostęp do budynku będzie na pewno przez jakiś czas uniemożliwiony. Nie jest to garstka dzieci, które będzie łatwo gdzieś przenieść. Musimy pomyśleć, co zrobić, żeby w miarę możliwości zajęcia mogły się odbywać – mówiła Szczech.