zaloguj się
Dostępność

 
Strona główna » Aktualności

Premier: Widmo kryzysu energetycznego testem dla UE

16:18, 22.10.2021;

– Widmo kryzysu energetycznego to test dla Unii Europejskiej, czy stoi po stronie zwykłych obywateli czy giełdowych spekulantów oraz agresywnie pogrywającego sobie Gazpromu - uważa premier Mateusz Morawiecki.


Podziel się:   Więcej

A1 – Ceny energii w całej Unii w ostatnich tygodniach idą w górę w ekspresowym tempie. Skutki odczuwa przemysł, ale też zwykli obywatele. To nie jest kwestia przejściowych wahań na rynku, ale sprawa o charakterze strategicznym, która zadecyduje o przyszłości następnych pokoleń – ocenił Morawiecki w opublikowanym w piątek podcaście.

Zdaniem szefa rządu „nie powinniśmy pytać, czy transformacja energetyczna jest potrzebna, ale powinniśmy pytać, jaka transformacja energetyczna jest potrzebna”. – To musi być transformacja sprawiedliwa i solidarna, a nie taka, której koszty zostaną przerzucone na słabszych – stwierdził. Zauważył, że obecnie „ceny, zwłaszcza na rynkach gazu, dosłownie szaleją”.

W ocenie premiera, zgoda na budowę Nord Stream 2, bierna postawa Unii w tej sprawie, dają Gazpromowi, Rosji gigantyczne przewagi konkurencyjne. Zdaniem Morawieckiego "Rosja wykorzystuje gaz, jako narzędzie politycznego nacisku".

Musimy dostosować unijną politykę klimatyczną do możliwości wszystkich państw, a nie do oczekiwań tych najbogatszych – wskazał premier, który od czwartku przebywa na dwudniowym szczycie UE w Brukseli, podczas którego unijni liderzy rozmawiają m.in. o rosnących cenach energii, praworządności, migracji i handlu.

Jak powiedział szef rządu w podcaście, „po pierwsze Unia powinna wprowadzić maksymalne stawki za emisję CO2, na jakiś czas przynajmniej”. Zdaniem Morawieckiego to one w dużej mierze napędzają inflację na rynkach energetycznych.




Premier: Unia Europejska staje się urzędniczym molochem
– Po drugie, wspólnota powinna wycofać się z nowego systemy ETS dla budownictwa i transportu, bo po jego wprowadzeniu, ceny energii ponownie wystrzelą w górę, a to odczuje w swoich portfelach większość mieszkańców Unii – tłumaczył premier.

Jak dodał, jedna z polskiej propozycji zakłada, aby państwa członkowskie zdefiniowały swoje minimalne poziomy produkcji energii elektrycznej, które pozwolą utrzymać bezpieczeństwo sieci przesyłowej.

– Od blisko dwóch tygodni wciąż mówimy o demokracji i praworządności. Widmo kryzysu energetycznego, to test dla Unii, czy stoi po stronie zwykłych obywateli czy giełdowych spekulantów oraz agresywnie pogrywającego sobie Gazpromu – powiedział.


Premier: Migranci wykorzystywani, by zagrozić bezpieczeństwu Polski i UE