zaloguj się
Dostępność

 
Strona główna » Aktualności

Świadek nr 7: W materiale prokuratury z Gdańska w zasadzie nie było materiału dowodowego

15:26, 26.02.2018;   autor: msies;   źródło: PAP

Po raz pierwszy ze sprawą Amber Gold zetknąłem się w 2012 r.; w lipcu część przesłuchiwanych przez nas świadków twierdziła, że nie czuje się pokrzywdzona przez tę firmę – zeznał b. naczelnik wydziału postępowań karnych gdańskiej delegatury ABW przed sejmową komisją śledczą. Przesłuchanie odbywa się w trybie niejawnym.


Podziel się:   Więcej

– Po raz pierwszy ze sprawą Amber Gold zetknąłem się w 2012 r. (...). 24 maja 2012 r. zostałem wezwany do dyrektora delegatury (w Gdańsku) Adama Gruszki, wraz ze mną na rozmowę został poproszony naczelnik wydziału operacyjnego – mówił podczas swobodnej wypowiedzi świadek wskazując, że rozmowa dotyczyła zajęcia się sprawą spółki Amber Gold.

W dalszej części wypowiedzi przedstawił chronologię wydarzeń podczas prowadzenia tej sprawy.

Odniósł się m.in. do pisma ws. Amber Gold z 24 maja 2012 r., jakie ówczesny szef ABW gen. Krzysztof Bondaryk wysłał do najważniejszych osób w państwie, w tym premiera i prezydenta. – Ta notatka nigdy do delegatury ABW w Gdańsku nie dotarła. Pierwszy raz ją widziałem pięć lat później w prasie – powiedział świadek.

Jak mówił, gdańska prokuratura okręgowa wszczęła śledztwo ws. Amber Gold 28 czerwca 2012 r. „w dwóch kierunkach”. – Pierwszy, to doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem przez szereg osób na kwotę nie mniejszą niż 25 mln. Drugi kierunek, to pranie brudnych pieniędzy – zeznał. Dodał, że formalną podstawą wszczęcia tego postępowania było zawiadomienie BGŻ z 15 maja, ale „faktycznie te dwa kierunki jakie były wskazane we wszczęciu pochodziły w większości z notatki urzędowej ABW”.

Jak dodał prokuratura okręgowa wydała zarządzenie o powierzeniu śledztwa ABW 2 lipca, a dokumenty dotyczące sprawy dotarły do Agencji 6 lipca 2012 r.; plan śledztwa został zatwierdzony przez prokuraturę 18 lipca 2012 r.

Funkcjonariusz ABW: Zapadła decyzja, aby Amber Gold nie zajmować się „aktywnie”
 
 
 
...
 
Zdarzały się przypadki, że ktoś otrzymywał jako równoważnik tych lokat złoto

Świadek dodał, że następnie wraz z referentem sprawy poddali analizie materiały śledztwa prowadzonego wcześniej ws. Amber Gold w Prokuraturze Rejonowej Gdańsk–Wrzeszcz. Wśród nich było 465 umów lokat.

– Wszystkie osoby w trakcie przesłuchania potwierdziły fakt zwarcia umów lokat. Część wskazała, że miała jedną lokatę, otrzymała pieniądze wraz oprocentowaniem i nie czuje się w żaden sposób pokrzywdzona. Zdarzały się przypadki, że ktoś otrzymywał jako równoważnik tych lokat złoto – mówił świadek.

– Cześć osób twierdziła, że nie czuje się pokrzywdzona, liczyła na to, że lokata będzie zrealizowana oraz że otrzyma zwrot swoich pieniędzy wraz z odsetkami i odmawiała przyjęcia pouczenia pokrzywdzonego – kontynuował.

Jak dodał, część z tych osób była nawet oburzona „na zasadzie, czego my się czepiamy, przecież to jest porządna firma”. Obawiała się też – jak mówił świadek – że z powodu działań ABW mogą stracić swoje pieniądze.

Świadek zaznaczył, że zdarzały się również przypadki osób przesłuchanych jako pokrzywdzeni, które przychodziły dzień później i składając ponowne zeznania twierdziły, że otrzymały zwrot pieniędzy.

Około połowy sierpnia pojawiały się osoby, które nie miały już złudzeń

– Sytuacja stopniowo się zmieniała i od około połowy sierpnia pojawiały się osoby, które nie miały już złudzeń i stwierdzały, że czują się pokrzywdzone. Te zdarzenia miały wpływ na bieżące ustalenia z prokuraturą – mówił świadek.

Dodał, że około połowy sierpnia kwota lokat osób, które czuły się pokrzywdzone wynosiła ok. kilkaset tysięcy złotych i ta kwota cały czas rosła. Ta sytuacja dała – jak mówił dalej – podstawy do występowania z wnioskami do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku o przedstawienie zarzutów Marcinowi P. i zarządzenie przeszukań m.in. w siedzibie spółki.

– Początkowo prokuratura dość sceptycznie zapatrywała się na nasze wnioski, ale później w miarę uzyskiwania materiału dowodowego zmieniała swoje stanowisko i wydawała kolejne postępowania, w większości zgodne z zaleceniami delegatury ABW w Gdańsku – powiedział świadek.

Pastor: przez Amber Gold „mój brat stracił wszystkie oszczędności”

„W materiale prokuratury z Gdańska w zasadzie nie było materiału dowodowego”

Przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann (PiS) pytała świadka o to, jak oceniał materiał, który ABW uzyskała z Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz (w której w pierwszej kolejności, od końca 2009 r., prowadzone było postępowanie ws. Aber Gold po złożeniu zawiadomienia przez KNF). – W zasadzie tam nie było żadnego materiału dowodowego poza chyba trzema przesłuchaniami Marcina P. i zabezpieczonymi kopiami 465 umów (lokat) – zeznał świadek.

Prokuratura kierowała się „zasadą tzw. ostrożności procesowej”

Krzysztof Brejza (PO) dopytywał, jak układała się współpraca świadka z prokuratorami Prokuratury Okręgowej w Gdańsku (która przejęła postępowanie ws. Amber Gold w lipcu 2012 r., we wrześniu przejęła je Prokuratura Okręgowa w Łodzi). – Moja współpraca polegała na utrzymywaniu stałego kontaktu i rozmowach z nadzorującymi (sprawę) prokuratorami i ich przełożonymi – wyjaśnił świadek.

– Jeżeli chodzi o inicjatywę, to raczej była ona z naszej strony, a z ich strony, jeżeli była to co najwyżej akceptacja – powiedział świadek.

Brejza dopytywał, czy były sytuacje, w których ABW chciała dokonać jakichś czynności, a prokuratura z niewiadomych przyczyn spowalniała działania Agencji. – Nie określiłbym tego jako spowalnianie, po prostu kierowali się zasadą tzw. ostrożności procesowej – powiedział funkcjonariusz ABW.

Zabezpieczone kwoty i złoto

Wassermann pytała, jaką kwotę pieniędzy klientów Amber Gold uratowało ABW. – Myślę, że koło 8–9 mln (zł), jeżeli chodzi o złoto, 7 mln było zabezpieczonych na rachunkach i w gotówce i około 2 mln 200 tys. euro – powiedział świadek.

Jarosław Krajewski (PiS) pytał, czy na dzień sporządzenia planu śledztwa, jak i później, ABW rozważała, że w przypadku Amber Gold mamy do czynienia z przestępczością zorganizowaną.

– Do tego musiała być większa grupa osób. Kilkakrotnie, z tego, co pamiętam, w trakcie rozmów z prokuratorami w Łodzi proponowałem, żeby rozszerzyć krąg osób podejrzanych o pracowników, przynajmniej tych głównych decydentów, jeśli chodzi o oddziały Amber Gold. Jednak prokuratura nigdy się nie przychyliła do tych wniosków – zeznał świadek.

Dopytywany przez Krajewskiego o argumenty prokuratury, świadek odparł, że według prokuratury miało się to „kłócić z teorią piramidy finansowej”. – Tak zostało zapisane, z tego, co pamiętam, w notatce, chyba referent sprawy tak zapisał – powiedział funkcjonariusz ABW.
W materiale dowodowym „nie było podstaw do postawienia zarzutów innym osobom niż Marcin i Katarzyna P.”

Krajewski dalej pytał, co stało na przeszkodzie, żeby wyjaśnić kwestie odpowiedzialności choćby prawnika, który „bardzo blisko” współpracował z Marcinem P. i otrzymywał z tego tytułu wynagrodzenie.

– W materiałach śledztwa były informacje dot. pana (Łukasza) Daszuty, m.in. podstawy do tego, żeby przedstawić mu zarzuty związane z fikcyjnym szkoleniem i wystawieniem faktury za to. Niemniej prokuratura nie podjęła żadnych działań. Trudno, żebyśmy za prokuraturę tego rodzaju działania podejmowali – powiedział świadek.

Jednak odpowiadając Krajewskiemu, zaznaczył, że w zgromadzonym materiale dowodowym nie było podstaw do postawienia zarzutów innym osobom ws. Amber Gold niż Marcin i Katarzyna P. – W materiale dowodowym takich informacji nie było – podkreślił świadek.

„Czego miałbym tam szukać w tym Rusocinie?”

Wassermann pytała, dlaczego ABW po tym, jak zajęła się sprawą Amber Gold, nie wnioskowała o przeszukanie należącego do małżeństwa P. dworku w Rusocinie. – Z tego, co pamiętam Rusocin został zakupiony dwa miesiące wcześniej, tam były gołe ściany, więc nie było sensu szukać dokumentów w pustych pomieszczeniach – odpowiedział świadek.

Pytany, czy ABW myślało, że można tam szukać złota lub gotówki, odparł, że w czasie „pierwszej realizacji nikt nie wiedział, ile tego złota ma być i czy będzie go brakować”. – A czego miałbym tam szukać w tym Rusocinie? – odpowiedział pytaniem świadek.

Wassermann powiedziała, że nie było także wniosku o przeszukanie klasztoru b. gdańskiego dominikanina Jacka Krzysztofowicza. W czerwcu ub. roku Marcin P. mówił komisji, że z duchownym łączyły go przyjacielskie relacje. Dodał, że wsparł też gdański klasztor dominikanów kwotą 1,5 mln zł na remont.

„Nie przystępuję do przesłuchania”. Daszuta odmówił składania zeznań przed komisją ds. Amber Gold
„Nic mi nie wiadomo, by nad Amber Gold był parasol ochronny”

W innej części przesłuchania świadek odpowiadając na pytania Tomasza Rzymkowskiego (Kukiz'15) przyznał też, że ABW wiedziała, iż Marcin P. jest osobą karaną i nie powinien reprezentować Amber Gold ani żadnej innej spółki. Tę wiedzę – jak dodał – przekazano też prokuraturze.

Świadek mówił też komisji, że nic mu nie wiadomo, by nad Amber Gold był parasol ochronny. Przecząco odpowiedział też na pytanie Witolda Zembaczyńskiego, który pytał czy w kontekście m.in. urzędów skarbowych wokół Marcina P. istniał układ chroniący jego instytucje.

Michał Tusk – „taki sam świadek, jak każdy inny”

W trakcie przesłuchania członkowie komisji poruszyli również wątek syna ówczesnego premiera Donalda Tuska, Michała. Współpracował on należącymi do Amber Gold liniami lotniczymi OLT Express. – Kogo i kiedy informowaliście, że na podsłuchach (telefonicznych Marcina P. – PAP) wychodzi Michał Tusk – pytała szefowa komisji.

– Nie pamiętam abyśmy kogokolwiek informowali o takich informacjach. W tym zakresie kontakty z prokuraturą utrzymywał zastępca dyrektora (delegatury – PAP) – odparł świadek. Wassermann dopytywała, czy w postępowaniu był plan przesłuchania Michała Tuska. – Nie, nie było takiej czynności. Tego typu czynności wykonuje osobiście prokurator – zeznał funkcjonariusz.

Szefowa komisji pytała jednak, czy w ocenie świadka istniała konieczność przesłuchania Michała Tuska skoro w zeznaniach świadków pojawia się jego osoba. – Teraz mogę powiedzieć, że wydaje się, że to było zasadne. To jest teraz, nie wiem co było wtedy – mówił świadek.

– Czy na was zrobiło wrażenie, że w sprawie pojawia sie nazwisko Michała Tuska? – pytała dalej Wassermann. – Taki sam świadek, jak każdy inny – odparł funkcjonariusz stwierdzając, że o to dlaczego nie został on przesłuchany należy pytać prokuraturę.

Kalendarz transmisji

PnWtŚrCzPtSoNd
      1 2
 3 4 5 6 7 8 9
 10 11 12 13 14 15 16
 17 18 19 20 21 22 23
 24 25 26 27 28 29 
godziny transmisji mogą ulec zmianie z przyczyn organizacyjnych