zaloguj się
Dostępność

 
Strona główna » Aktualności

„Nowoczesna gospodarka, dynamika”

Półroczna prezydencja dobiegła końca

10:23, 01.01.2012;   autor: em|en, pw;   źródło: IAR, TVP, pl2011.eu, PAP

Po 184 dniach skończyło się nasze przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej. – Uważam, że udało nam się pokazać Polskę jako kraj dynamiczny, kojarzący się z rozwojem gospodarczym i nowoczesną gospodarką – podsumował sekretarz stanu ds. europejskich Mikołaj Dowgielewicz. 1 stycznia prezydencję objęła Dania.

fot. EC Audiovisual
fot. EC Audiovisual

Podziel się:   Więcej

Dla wielu ludzi zaangażowanych w polską prezydencję było to wielkie przeżycie, wielkie emocje, wiele pracy, ale też wiele satysfakcji. Jesteśmy zadowoleni z prezydencji – powiedział Dowgielewicz.

Za trzy największe sukcesy uznał ostateczne przyjęcie sześciopaku, czyli pakietu sześciu aktów legislacyjnych wzmacniających dyscyplinę finansową w UE i strefie euro; oparcie negocjacji nad nowym wieloletnim budżetem UE 2014-2020 na wyjściowej propozycji Komisji Europejskiej z czerwca br.; utrzymanie idei rozszerzenia UE.

Pytany o porażki minister przyznał, że rząd był rozczarowana brakiem ostatecznej zgody na przyjęcie Rumunii i Bułgarii do strefy Schengen, z powodu weta Holandii. Do niepowodzeń polskiej prezydencji komentatorzy zaliczają też brak znaczącego postępu w polityce obronności UE oraz fiasko rozmów ws. umowy stowarzyszeniowej UE-Ukraina, które zostały zakończone bez parafowania dokumentu.

Wydarzenia w Afryce Północnej odsunęły na tylny plan nasz istotny priorytet, jakim było i pozostaje Partnerstwo Wschodnie – powiedział Aleksander Smolar. Szczyt PW pod koniec września w Warszawie był największym wydarzeniem prezydencji.

Prezydencja polska została zupełnie zmiażdżona przez kryzys zadłużenia: najpierw w Grecji i państwach Południa UE, a potem w całej strefie euro. Stąd głos Polski nie był słyszalny – ocenił specjalista od Europy Środkowej i Wschodniej z Francuskiej Akademii Nauk (CNRS), Francois Bafoil.

Będąc poza strefą euro, Polska miała mocno ograniczone pole manewru w sprawie kryzysu zadłużenia wspólnej waluty a kluczowe decyzje były podejmowane przez państwa eurolandu. Niemniej Polska odegrała aktywną rolę w przygotowaniach ostatniego szczytu UE, zajmując stanowisko w imieniu większej grupy państw spoza euro przeciwko pogłębianiu podziału UE na Europę dwóch prędkości.

Biorąc pod uwagę kryzys ekonomiczny i sytuację zewnętrzną, Polska osiągnęła to, co mogła osiągnąć. Niekoniecznie odpowiadało to bardzo wysokim ambicjom Polski, ale trzeba pamiętać, że sytuacja bieżąca zawsze weryfikuje priorytety – oceniła dr Agnieszka Łada z Instytutu Spraw Publicznych.

Komentarze z Brukseli, krytyka opozycji

Większość brukselskich komentarzy po polskiej prezydencji jest pozytywnych lub bardzo pozytywnych. Bardziej niż konkretne rezultaty półrocznej pracy, w tym przyjęcie kilkudziesięciu aktów prawnych, rozmówcy Polskiej Agencji Prasowej chwalili zabiegi o jedność UE. – To była widoczna prezydencja, choć po wejściu w życie Traktatu z Lizbony rola prezydencji rotacyjnych została ograniczona – powiedział ekspert European Policy Centre Janis A. Emmanouilidis.

Pozytywną wiarę w siebie oraz proeuropejski kierunek Polski, dodał ekspert, było słychać podczas wystąpień premiera, prezydenta a zwłaszcza przemówienia szefa dyplomacji Radosława Sikorskiego w Berlinie. Natomiast skrytykowała je ostro polska opozycja. – Zainwestowaliśmy cały kapitał polityczny w projekt federalizacji Unii, co stanowi poważne zagrożenie dla naszej konkurencyjności – powiedział eurodeputowany PiS Konrad Szymański.

Szef klubu Solidarnej Polski Arkadiusz Mularczyk ocenił, że „byliśmy królem bez królestwa, królem bez ziemi”, zaś po stronie sukcesów prezydencji nie ma nic. Mieszaną ocenę przedstawił eurodeputowany SLD Marek Siwiec, który podsumował: obiecujący początek, potem „totalne wycofanie” i dobra końcówka.
 
 
 
...
 
Prezydencja jednak łączy

Rozmówcy – także z opozycji – chwalą zaangażowanie i kompetencję 1200 polskich urzędników i ekspertów, którzy przygotowali i przeprowadzili w kraju 452 spotkań, w tym 20 posiedzeń ministrów z 27 krajów UE i 30 konferencji na poziomie ministerialnym w Warszawie, Sopocie, Wrocławiu, Krakowie i Poznaniu. W Brukseli i Luksemburgu odbyło się 1940 spotkań pod polskim przewodnictwem.

W ramach programu kulturalnego w kraju i za granicą zorganizowano prawie 4 tys. koncertów, wystaw i innych wydarzeń. Same tylko imprezy towarzyszące najważniejszemu wydarzeniu kulturalnemu – Europejskiemu Kongresowi Kultury we Wrocławiu – przyciągnęły 200 tys. widzów.

Od 1 stycznia to już nie my, a Duńczycy będą kierować pracami Unii Europejskiej. O ile Warszawa w tej roli debiutowała, Kopenhaga będzie to robić po raz siódmy. Dania, podobnie jak i Polska, będzie zmagać się z problemem kryzysu gospodarczego w Europie. W tym czasie będzie także negocjowany wieloletni budżet Unii Europejskiej.

Nasz kraj miał swoiste szczęście do duńskich prezydencji. W 1993 roku przyjęte zostały tzw. kryteria kopenhaskie, które były swego rodzaju mapą drogową dla krajów aspirujących. Na emocjonującym szczycie – właśnie w Kopenhadze – w 2002 r. kończyliśmy negocjacje z Unią.

Prezydencja w liczbach

Przewodnictwo w Radzie UE trwało łącznie 184 dni. W tym czasie w Polsce odbyły się 452 spotkania, w tym 20 nieformalnych posiedzeń Rady UE i spotkań ministrów UE, 30 konferencji na poziomie ministerialnym oraz ponad 300 spotkań eksperckich. Większość z tych wydarzeń odbyła się w Warszawie, Sopocie, Wrocławiu, Krakowie i Poznaniu. W Brukseli odbyło się 1940 spotkań, m.in. rady i komitety.

W sumie na spotkania związane z prezydencją przyjechało do Polski około 30 tys. delegatów, akredytowało się 2150 dziennikarzy, zaś flota prezydencji przejechała 793 tys. km.

Przy okazji sprawowania przewodnictwa w Radzie UE Polska przygotowała bogatą ofertę kulturalną, organizując w kraju i za granicą prawie 4 tys. koncertów, wystaw i innych wydarzeń artystycznych. Same tylko imprezy towarzyszące najważniejszemu wydarzeniu kulturalnemu – Europejskiemu Kongresowi Kultury – przyciągnęły 200 tys. widzów.

Sprawne przeprowadzenie prezydencji było możliwe dzięki zaangażowaniu przeszkolonych ekspertów i urzędników. Bezpośrednio związanych z działaniami polskiego przewodnictwa było 1,2 tys. osób.

Prezydencja było też wyzwaniem językowym: tłumacze, których zaangażowanych było w sumie 1160 (360 w kraju, 800 w Brukseli), musieli przekładać z 30 różnych języków używanych w czasie spotkań. Przetłumaczono też około 10 tys. stron dokumentów związanych z działaniami prezydencji.